piątek, 20 marca 2015

Śladem Granicy św. Jana (2013)

Dawno temu, gdzies na przelomie wieku XIII i XIV, gdy ziemie obecnego Dolnego Slaska nalezaly do biskupow i ksiazat, zostala wyznakowana pewna granica.. Wyznaczala ona zasieg ziem biskupstwa wroclawskiego., odzielajac je od terenow ksiazat wroclawskich, ziębickich i brzeskich. Granice wyznaczaly słupy. Kamienie graniczne ustawione były przy wszystkich wazniejszych trasach z Nysy do Wrocławia i z Otmuchowa do Ziębic. Na przodzie slupa wyryto symbole TMI / SCI / IOCHIS, co jest skrotem napisu łacinskiego – „TERMINI SANCTI IOHANIS” czyli „Granice Świetego Jana, bedacego patronem biskupow wroclawskich. Na drugim boku wyryty jest pastorał , na trzecim boku znajduje sie ukośny krzyż w kształcie litery X. Nie wiadomo ile owych slupow kiedys bylo. Do czasow dziesiejszych zostalo ich ponoc tylko 6.. I nadal spelniaja swoje funkcje tzn wyznaczaja granice, mimo ze minelo ponad 700 lat. Pięc na sześć slupow lezy na granicy wojewodztw- opolskiego i dolnoslaskiego... Slupy obecnie stoja w polach, lasach i przy zapomnianych gruntowych drogach zagubionych wsrod falistych Wzgorz Strzelinskich. Pierwszego slupa szukamy w lipcu, razem w Krzyśkiem i Łukaszem. Znajduje sie on w polach pomiedzy wioska Samborowice i Bogdanów. Ten słup ktorego szukamy dzisiaj jest chyba najtrudniejszy do zlokalizowania bo stoi sobie w na skraju lasu, przy polu uprawnym i nie prowadzi do niego zadna sciezka. Otacza go malowniczy chaszcz utworzony przez powalone drzewa, poskrecane pędy pnączy i soczysta letnia zielen. Az sie nie chce wierzyc ze jestesmy tak blisko domu, doslownie rzut beretem a i tu mozna jeszcze znalezc dzikie, rzadko odwiedzane miejsca...






Kawalek dalej na brzegu lasu spotykamy szlak widmo. Byl chyba zielony, ale chyba na zadnej mapie nie ma po nim sladu. W miejscu jego oznaczenia nie ma nawet sciezynki. Od razu mi sie ten szlak spodobal!

Drugi ze słupow znajduje sie przy gruntowej drodze pomiedzy Chróściną Nyską a Czarnolasem. Wpadamy tam w jakas plątanine zamknietych błotnistych dróg między szklarniami a potem przypatrują sie nam zdumione dzikie konie










W kolejny jesienny weekend znow wyruszamy w strone zaoranych falistych pol.. Kolejneg słupa spodziewamy sie przy polnej drodze miedzy Wigancicami a Szklarami. Poczatkowo obieramy chyba zła droge, wśrod kolorowych lisci i głębokich kałuz:



Okazuje sie ze trzeba zejsc sporo w pola, sladem ogromnych stad saren, ktore jakos wogole sie nas nie boja..


W koncu jest i on- słup! Opatrzony tabliczka i ogrodzony plotkiem, co czyni go juz mniej dzikim i klimatycznym niz dwa poprzednie...





Nastepny graniczny kamien ma sie znajdowac miedzy Chocieborzem a Osiną Wielką. Prowadzi tam wsrod pol fajna droga, czesciowo brukowana kocim łbem, czesciowo bito-błotnista




Tylko ogromne skrzydła wiatrakow mącą troche spokojny pejzaż jesiennego pogórza





Z daleka widac juz w polach nasz słup






Ostatnie dwa slupy znaduja sie niedaleko Ziębic. Jeden stoi przy asfaltowej drodze Kolonia Starczówek- Lipnik. Pogoda dnia Świeta Zmarłych zbytnio nie dopisuje, jest szaro i ciemno... Normalnie noc polarna chyba..




Ostatni słup ma sie znajdowac gdzies przy żółtym szlaku biegnacym wzdłuz Lipnickiego Potoku. Ale szlak biegnie jakos zupelnie inaczej niz jest zaznaczony na naszej mapie. Nic sie nie zgadza i gubi sie go od razu. Ale po drodze ostalo sie sporo dzikich jabłek

Próbujemy tez uzyc na kukurydzy


Gdy juz calkiem nie wiemy gdzie jestesmy zza pol, wyłania sie słup

Droga do niego jest troche grząska , błotnista i rolnik niekoniecznie bylby zachwycony nasza obecnoscia tutaj..




Szczyt granicznego kamienia wieńczy jakas czacha



A nad naszymi głowami wlasnie odlatuja ptaki...


No wiec meldujemy odnalezione 6 slupow znaczonych na mapach... I wciaz pozostaje nadzieja, ze gdzies w krzakach lezy moze jeszcze jakis nieznany kamien graniczny czekajacy na swoje dni :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz