bubabar

niedziela, 27 marca 2022

Forty Twierdzy Głogów (2022)


Poczatki budowy Twierdzy Głogów sięgają ponoć XVII wieku. Poźniej, na przestrzeni wieków i lat, była wielokrotnie przebudowywana przez różne państwa: Austrię, Prusy, Rosję, Francję, Niemcy i Polskę. Jak widać każdy musiał dodać coś od siebie...


FORT GWIAŹDZISTY



Obecnie dostępna jest tylko część fortu - można pospacerować po jego fosie od strony parku. Ceglane ściany sympatycznie zarasta mech i bluszcze.



Można się też wdrapać na pagórek i pozaglądać w kilka niewielkich bocznych pomieszczeń. Większość z nich jest zamieszkiwana przez bezdomnych. Osobiście nikogo nie spotkaliśmy, ale było wiele śladów ich bytowania, zarówno w postaci sprzętów jak i intensywnego zapachu.







Główna część dawnego fortu jest używana przez jakieś magazyny, parkingi... Tak prezentuje się widok na ten teren z góry:




A tak z dołu:






Udaje się nam wejść i nikt nas nie przepędza - pewnie dlatego, że nikogo nie spotkaliśmy ;)

Napis wyraźnie ktoś zabezpieczył daszkiem.




FORT PRZY TORACH



Trafilismy na niego przypadkiem i nie znalazłam nigdzie jego nazwy. Położony między torami kolejowymi a rozlewiskami Odry, które na mapach są opisane jako Zatoka Neptuna. Ceglane ściany przytykają paktycznie do samego torowiska.






Z drugiej strony mury i skarpy opadają w stronę odrzańskich rozlewisk i bobrzych bajorek.





Sporo okolicznych pagórkow i urwisk wygląda jak zupełnie naturalne wzgórza, nie mające kompletnie nic wspólnego z działalnością człowieka. Wystarczy w nich jednak nieco poryć butem, albo zjechać z osypującą się ziemią ze skarpy, aby spod spodu wylazły stare cegły! Uroku dodają połamane drzewa, pnącza i furkot kaczych skrzydeł!







Miejsce najbardziej przypomina fort, gdy zaglądniemy do niego z boku. Odsłonią się schodki, czarne otwory okien dwóch poziomów i ściany porosłe gęstym kożuchem bluszczy.






Wnętrza to łukowane stropy, liczne ślady bytowania bezdomnych i niestety bardzo dużo śmieci. I to nie takich, które są pozostałościami po imprezach czy obozowisku dzikich lokatorów. Widać, że te śmieci ktos tutaj zwozi (lodówki, telewizory, zderzaki, puszki po farbach i lakierach), używając miejsca jako wysypiska. Tak się niestety kończy brak publicznych kontenerów na odpady :(







FORT OBER REDOUTE



Fort jest położony na północ od miasta, w dzielnicy zwanej Ostrów Tumski. Wśród łąk i rozlewisk pojawia się pagórek a na nim kępa większych zarośli. Jest błotniste przedwiośnie. Suniemy więc mlaskającymi drogami, wśród szarych pól i już dosyć mocno późnego popołudnia. To już ostatnie miejsce jakie zwiedzamy w Głogowie w ten bogaty w przygody dzień (no dobra - przedostatnie, do kolejnego potrzebujemy już zupełnej ciemności ;)




Czasem krajobraz roświetlą jednak nietypowe kolory! Drzewa zardzewiały! :)



A tu nie wiem czy tylko my widzimy postać wyłażącą zza drzewa? Co to za licho?? Zwłaszcza przy spojrzeniu kątem oka - naprawdę dziwnie nam się zrobiło ;)


Brama ze złamanego drzewa...


Fort brał udział w walkach o miasto pod koniec II wojny światowej, więc jest dosyć mocno zniszczony i sporo jego fragmnetów przypomina kupę kamieni. Ale jakże ładnie omszałych kamieni! I przywodzących na myśl górskie gołoborza czy skalne miasta zasypane rumoszem.





Jest jednak jedno miejsce miejsce, gdzie widać, że to jednak fort. A nie gorgan, ruina kamienicy czy fabryki. Chyba jedyne zadaszone miejsce na tym terenie. Bardzo fajny zaułek i mając tu blizej zapewne byśmy tu kiedyś przyszli na nocleg. Dziś zapodajemy jedynie mały piknik - herbata z termosa i czekolada.








A tu klimaty fosowe. Woda, grzęzawiska i ceglane, pionowe ściany.






FORT MALAKOFF



Odwiedzamy też miejsce, gdzie byliśmy już we wrześniu, ale obiecaliśmy sobie powrót w wieczornych okolicznościach. Na nadrzecznym cypelku, u zbiegu wód Odry i odnogi zwanej Stara Odra, stoi ceglana wieża artyleryjska zwana Fort Malakoff albo Barbakan. Ze względu na swój kształt, architekturę i rozplanowanie przestrzenne jest ponoć unikalna na skalę europejską. Fort początkowo miał 3 kondygnacje, z czego jedną podziemną. Ta przedziwna wewnętrzna wieża służyła jako klatka schodowa do poruszania się między kondygnacjami, bez wychodzenia na zewnątrz. Dziś dolny poziom jest niedostępny z racji na zalanie i zagruzowanie, a strop dzielący górne kondygnacje już dawno się obwalił. Mamy więc ogromną, wysoką przestrzeń na bazie okręgu, gdzie mozna biegać w kółko wokół wewnętrznego trzpienia.

Nasze zdjęcia z września, gdy wpadliśmy tu po raz pierwszy i z lekka przypadkiem, kompletnie nie wiedząc co to za cudo przycupnęło na cypelku.



Wnętrza








Rzut oka zza rzeki. Fajnie wygląda ta trawa na dachu, taka płowa i szumiąca na wietrze!


Teraz, zgodnie z planem, zawijamy tu już po zmroku. Ciepły odblask ogniska oświetla wnętrza wilgotnych ceglanych murów. Łukowate sufity, kolumny, boczne zakamarki - jak jakaś magiczna, pradawna świątynia, o której zapomniał świat. Atmosfery dodaje wyjący na zewnątrz wiatr, który zdaje się mieć ochotę wdmuchnąć cały budynek do pobliskiej rzeki, na której porobiły się grzywiaste fale jak na morzu. Taki to oto niecodzienny wieczór i biwak w nietypowych warunkach stał się naszym udziałem w pewien bezśnieżny, zimowy dzień...









Nie wiem czy ma to coś wspólnego z głogowską twierdzą, ale napotkaliśmy też dwa obiekty przypominające schrony. Jeden połozony na grobli przy porcie:



Drugi między Odrą a torami kolejowymi niedaleko mostu.


Oba niestety zamknięte i niedostępne dla bub do swobodnego zwiedzania :(

Obok tego drugiego są też takie konstrukcje.



Jest jeszcze w Głogowie fort Luneta, ale z pozyskanych informacji wynikało, że jest pozamykany i dobranie się do niego nie jest zbyt proste, więc sobie odpuściliśmy.