piątek, 20 stycznia 2017

Czas nie goni nas cz.55 - Gdzies na Ukrainie

Jadac przez Ukraine wiele razy spotykamy sie z odleglymi, ale jednak echami wojny. Na ktorejs z przydroznych knajp wisiala petycja aby wysylac datki na poszkodowanych ochotnikow, ktorzy wrocicli z Donbasu w stanie dosc niekompletnym. Dołączone zdjecia. Dosyc drastyczne. Nad morzem na regulaminie pola namiotowego jednym z punktow bylo, ze uczestnicy ATO maja 90% znizki.

Ciekawa tez jest propaganda sukcesu zapodawana przez lokalna telewizje. Ciag wiadomosci- w Turcji wybuch- 53 osoby zginely, w Japonii powodz, zrywa mosty, W Indiach spadl z wiaduktu autobus, trupow co niemiara, jak to w Indiach... We Francji szaleniec zabil na ulicy niewinnych przechodniow! A tymczasem na Ukrainie... Powstalo ostatnio 200 km nowych drog, kolorowe plastikowe placyki zabaw dla dzieci (usmiechniete matki dziekuja rządowi), a z okazji poczatkow roku szkolnego najbiedniejsze dzieci dostaly wyprawke szkolna a w niej kredki o 50 kolorach. Zblizenie na paletę kredek i usmiechiete dzieciece buzie. I szybki przeskok- a tymczasem w Rosji rosnie problem z narkomanią, ćpaja juz kilkuletnie dzieci- zdjecia zasiniałych ciałek lezacych gdzies na ulicy jak psy... Nie podwazam faktow, ktore podala telewizja. Zapewne wszystkie sa prawdziwe. Jednak ich zestawienie pozostawia jedno wrazenie- Ukraina jest szczesliwa wyspą na morzu plag, nieszczesc i przemocy. Na innym programie jakis polityk wyglasza orędzie do narodu o nienaruszalnosci ukrainskich granic i pelnym bezpieczenstwie wszystkich obywateli. W koncu do nas dociera czemu wszystkie telewizyjne stacje sa takie przesycone klimatem zwyciestwa, szczesliwosci i patriotyzmu- wlasnie maja tu rocznice 25 lat wolnej Ukrainy! Wszystkie stacje nadaja wiec w ten desen! Moze na codzien tak nie jest?

Nie tylko stacje telewizyjne. Kipią tym rowniez przydrozne bilbordy- "z dniem niezaleznosci Ukrainy". Na zdjeciach dominuja piersiaste niewiasty w strojach ludowych i z warkoczami, polmiski narodowych potraw, zarys kraju w narodowych barwach, pola uprawne, twarze lokalnych lub kijowskich politykow z ojcowskim usmiechem, nieraz na ta okazje wystrojeni w narodowe soroczki z barwnymi haftami.
Jezeli jakis bilbord nie jest zwiazny z rocznica to spora szansa, ze bedzie nawolywal aby wstapic do wojska i bronic wschodnich granic. W wojskowych fatałaszkach usmiecha sie z plansz rowniez wiele kobiet, o twarzach jakby przed chwila opuscily salon kosmetyczki. Zwraca uwage zroznicowanie i spora dowolnosc umundurowania. Przypominaja nam sie slowa jednego goscia spotkanego w knajpie- idac do wojska mundur i bron załatwiasz sobie sam. To twoja broszka. Mowia, ze warto np. sobie kupic dobra kamizelke kuloodporna, ale nie kazdego chlopaka z wioski na to stac...

Z plakatow zachecaja i kuszą powolujac sie na rozne wartosci, dume narodowa a takze kase. Nie mniej niz 7 tys UAH! Gdy robie zdjecie plakatu zagaduje mnie jakis chlopak- "A co diewuszka, chcesz sie zaciagnac? Wiesz, ze ci z drugiej strony placa lepiej? Ale nie oplaca sie, tam latwiej zginac. I to nie bohatersko w walce, tylko dzikie bandy cie rozwala za pol dolara, albo za lepsze gacie." Pytam go czy byl na froncie (po obu stronach) skoro tak dobrze sie orientuje? "Nie... a zreszta czy to wazne? Kumple mi opowiadali."
Na przystanku po drugiej stronie drogi wisi ogloszenie "Praca w Polsce za 14 tys UAH". Dwa ogloszenia... albo za 7 na front, albo za 14 na szparagi"... Ale szparagi juz bez zdjec, bez odnoszen do slawy, honoru czy prawdziwej meskosci..
Odezwy w sprawie wojska werbuja rownie zacheta jak i grozba. Zrobilo na mnie wrazenie jedno ogloszenie. Przyklejone na przystanku autobusowym i pozornie sprawiajace poczatkowo wrazenie inicjatywy oddolnej, jakby soltysa wsi, lub zgromadzenia miejscowych. Tresc pisma jest w skrocie mniej wiecej taka "Jesli nie wstepujesz do armii albo nie dajesz kasy na wojsko to jestes zdrajca i jeszcze wieksza gnida jak Ruscy". Nie wiem co taka retoryka ma na celu- czy sklocenie ludzi, czy wzbudzenie poczucia winy, czy zniechecenie do wspomagania wojska? Co ciekawe- przedruk tego samego ogloszenia spotykamy na przystankach i 15 km dalej. I 50 km.. (zatrzymujemy sie na przystankach bo fotografuje stare mozaiki- bedzie osobny wpis o nich)
W wiosce gdzies przed Lipniażką zagladam do sklepu, niby nic nam nie trzeba ale jedno piwko zawsze mozna nabyc. A wioska i sklep wyglada tak milo, ze zal by bylo nie zawitac.
W srodku zmeczona i znudzona sprzedawczyni, ktora stara sie ignorowac żulika, ktory caly czas cos nawija i burczy pol do siebie. Gdy pijaczek mnie dostrzega i znajduje we mnie obcokrajowca, stwierdza, ze napewno jestem z Francji. Bo za granica jest Francja. On tam byl, dawno temu to bylo, ale byl. I zaczyna mowic po francusku. Nie znam kompletnie tego jezyka, aby zweryfikowac sensownosc jego wypowiedzi, ale brzmi jak jakis wiersz..

Na scianie sklepu wisi ogloszenie. Zaproszenie na koncert z okazji 25 lecia niepodleglosci w wiejskim klubie! Zapraszaja i miejscowych i przebywajacych w wiosce goscinnie (to my!). Klimat napewno bedzie! Kiedy to? Wrocimy tu!

Niestety... Bylo tydzien temu... :(
Jadac przez Ukraine napewno dostrzega sie jedno- ze producenci zoltej i niebieskiej farby ostatnio musieli stac sie milionerami! Jakos sie tak porobilo, ze wyrazem symptii i poparcia dla ojczyzny jest pomalowanie wszystkiego na kolory flagi narodowej. Czasem sie zastanawiam czy ma to wydzwiek patriotyczny - czy moze wrecz przeciwnie? Czasem malowane sa rzeczy nieco ..dziwne

balustrada mostu
co drugi slupek wiaty przystankowej
caly przystanek autobusowy
informacja o poczatku miejscowosci
Ławka na przystanku. Tu dodatkowo pracowicie wygrawerowano wiersz tematyczny.
blaszana beczka
słup
palik znaku drogowego
sztandar w rekach kołchoznikow
doniczka
pomnik poleglych w Afganistanie
kubek z kawa na stacji benzynowej
wolny bilbord
mis olimpijski
gwiazda na helmie gieroja (zdjecie zrobione przez Radka z forum sudeckiego)
Ciekawe jak powstaly te wszystkie kolory- czy Sasza z Wania wznoszac wieczorem kolejny toast dochodza do wniosku- "trzeba cos zrobic dla ojczyzny", łapia za kubelek farby i co na drodze to nieprzyjaciel (kot sąsiadki tez sie zalapal) ;) Czy moze jakies akcje zorganizowane w sensie cala klasa idzie malowac mostek/przystanek? Czy farbe trzeba zakupic samemu czy jest gdzies wydawana w ilosciach hurtowych? Pytalam kilku osob ale twierdzili, ze nie wiedza i nie przyznawali sie do wspoluczesniczenia w procederze.

Aha! reklamowki w sklepach tez daja uroczyste, wprawdzie dla odmiany w innych barwach, na ludowo, z napisem "Ukraina ponad wszystko"
cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz