bubabar

środa, 1 kwietnia 2020

Zaułkami Bytomia cz.23 - staw Trójkąt, dwa tunele i zerwany most

Czasem dwa różne światy są położone zaraz koło siebie… Niby rzut beretem, a dzieli je jakaś niewidzialna linia - jakby mur krańcowo innej atmosfery, klimatu i “gęstości powietrza”. Jest też takie miejsce w Bytomiu.

Przy ruchliwej drodze nr 88 biegnącej w stronę Zabrza i Gliwic rozłożyło się osiedle marketów - Castorama, Plejada, Decathlon.. Ogromne parkingi... samochody, autobusy, tłum, latarnie, równe asfalty… Betonowy, uporządkowany świat, ukochany przez większość ludzi.. Gdyby nie mapa to nigdy bym nie wpadła, że zaraz za murem marketów zaczyna się świat zarośli, wody i ruin. Wśród zagajników siedzi staw o nazwie Trójkąt - miejsce na tyle klimatyczne, że już dwukrotnie zapodaliśmy tam nasze wycieczkowe kroki!

Od czego wzięła się nazwa stawu - nie ma pewności. Raczej nie od jego kształtu - no bo trójkątny to on nie jest. Są przesłanki, że nazwa może być związana z “trójkątem”, jaki w tym miejscu niegdyś tworzyły tory kolejowe. A może i staw niegdyś miał inny kształt? Na starym planie Bytomia (takim z lat 80tych) wygląda nieco inaczej i otaczają go wysokie hałdy. Potem ponoć hałdy wywieźli, a jeziorko częściowo zasypali. Wody wybiły jednak kawałek dalej zalewając młody las, którego resztki obecnie sterczą wszędzie nad powierzchnią wody. Miejsce chyba rzadko odwiedzają spacerowicze, popularne jest głównie wśród wędkarzy.

Woda, drewno i ptactwo! :)













Mini molo i ławeczki zrobione chyba z dawnych kolejowych podkładów.



Tu też jakaś konstrukcja niegdyś zbudowana ręką człowieka.


I coś dla bardziej wygodnych! Choć dziś jak przyszliśmy to fotel był już zajęty! ;)


Okolice stawu porasta malowniczy chaszcz, który mimo bardzo wczesnowiosennej aury jest niesamowicie kolorowy! Mówi się, że o tej porze roku to wszędzie jest szaro - a tu niespodzianka! Bytomskie hałdy rządzą się innym prawem! Czerwone łodyżki, zieleń jemioł i białe kożuchy jakiś nasion - dają wrażenie wielobarwności, której by się złota jesień nie powstydziła!






A oprócz tego sporo tu kałuż!



Okolica może się też poszczycić dużym nasyceniem starego betonu. Pod torami przebiega sporych rozmiarów tunel.






Zaraz przy tunelu jest most.



Most bardzo solidny, betonowy, acz chyba już od dawna opuszczony...




No i niestety “niedrożny” bo zawalony…


Jest też w krzakach studnio - sztolnio - kanał? Barwy mchu i rdzy dodają mu uroku!


Z nadbrzeżnych trzcin wystaje fragment betonowej konstrukcji. Nie mamy pojęcia do czego to mogło niegdyś służyć.





Tereny wokół są wybitnie postindustrialne - pod nogami bardzo często chrupie zeszklony żwir, powietrze sprawia wrażenie jak nieco przesiane pyłem, a gdzieś w oddali słychać dźwięki pracujących maszyn. Krajobrazu dopełniają kominy elektrociepłowni Miechowice czy wystające zza drzew znaki pobliskich marketów - przypominają nam, że jednak nie jesteśmy w totalnej dziczy i pustkowiu, a miasto jest bardzo niedaleko stąd.



Wiją się tutaj też rury giganty, które (w zależności od gustów) urozmaicają bądź szpecą krajobraz.




Miejscami, aby dojść do lustra wody, trzeba takową rurę przekroczyć. Dołem…


...lub górą. Ciężko o lepszy plac zabaw dla czterolatka!


I to nie koniec atrakcji! Rura również wchodzi do jednego z tuneli!






Jest w nim piękne echo!


I nieco pachnie człowiekiem - widać (i czuć), że zimą tu chyba sypiają bezdomni. Zastanawialiśmy się co tą płynie rurą - noclegownia wskazuje, że coś ciepłego - więc chyba woda!




Teren jest na tyle fajny, że kiedyś tu znowu wrócimy. Plan jest taki aby iść za tory, za duży tunel, w stronę trzech stawów, z których jeden się nazywa Barbara.