niedziela, 29 maja 2016

Bobry, kaczeńce i retorty czyli okołobieszczadzkie wędrówki cz.9

Jedziemy do Żernicy. W tej drugiej poki co jeszcze nie bylam. Iles lat temu stal szlaban i tablica z zakazem wstepu do calej doliny ze wzgledu na teren prywatny. Jako ze rowniez straszyli psami wolelismy sie wtedy wycofac. Teraz dolina nadal jest w prywatnych rekach ale wejsc/wjechac juz mozna. Czy delikwentowi ktos utarl nosa czy moze byly inne przyczyny jej ponownego otwarcia dla wszystkich? Psami juz tez nie strasza. Tym razem moda jest na pszczoly i niedzwiedzie. Ciekawe ze dla siebie nawzajem nie sa zagrozeniem ;)


Skadinad pamietam z dziecinstwa wiele pasiek.. I nikt by wtedy nie wpadl aby kogos ostrzegac tablicami. Ciekawe czy niedlugo pojawia sie przy pastwiskach tablice "uwaga krowy, niebezpieczenstwo ubodzenia lub wdepniecia w placek", albo "uwaga gęs- moze udziobac" Kaplica, cmentarzyk, popegieerowskie budynki i cerkiew wyremontowana przez obecnego wlasciciela doliny.






Przy cerkwi pomniczek w klimatach ekumenicznych

W Żerdence stoja dwa wypaly. Jeszcze nie dymia ale jakis ruch w interesie jest. Zawsze myslalam ze wypaly sa caloroczne a tu wychodzi ze zylam w bledzie


Potem zagladamy na Kołonice. Nisko snujace sie mgly, powykrecane drzewa, omszale konary, lawiny blota na sciezkach, schody do nikad ... Klimat jest..



i kropelkowy swiat na kazdym najmniejszym zdziebelku



Jest tez wypal- jeszcze nie dymiacy ale juz zamieszkany.


Wage maja fajna!

Zawijamy tez do Siekierezady gdzie jestesmy sami. Tylko my, ciemne wnetrza i wzrok diablow wszelakich z malowidel i rzezb. Wciagamy smaczne i calkiem niedrogie pierogi z kasza i soczewica. Kabak dokazuje po stolach dziwujac sie zastanej wokol rzeczywistosci.





Potem przychodza jeszcze na obiad pogranicznicy. Jakis miejscowy tez czegos szuka ale tego nie znajduje. Imienniczka naszej kuchenki- tez mila i tez blaszana!

Miedzy Liszna a Roztokami jest kilka wyrebowych placow obfitujacych w stare ciezarowki zrywkowe, o kolach na lancuchach, orurowanych i okratowanych kabinach, czesto bez swiatel, szyb i takich tam burzujskich udogodnien i bajerow. Za to sa wyciagarki!





Urzekla mnie rura na sprezynce

Sympatyczne obozowisko wsrod blota po pachy :) Szkoda ze nie ma przewidywanych opcji wynajmowania takich baraczkow na nocleg! Dzis pusto na wszystkich wyrebach, nawet nie ma do kogo zagadac...



Nawet jest cebrzyk- kiedys na Ukrainie w takim zazywalismy kąpieli!

A skad tu kiosk ruchu sie zapałętal?

Gdy ja buszuje miedzy klimatycznym zelastwem, toperza dorwali pogranicznicy (ci co jedli w Siekierezadzie). Nie zeby sie o cos czepiac, sa mili. Dokumenty chca tylko sprawdzic a tak wogole to sie okazuje ze wszystko o nas wiedza- gdzie spimy, co robimy. Chyba nas sledza albo co? ;) Asfalt w miare nowy ale widac ze idzie ku dobremu :)

Wiata pod przelecza nad Roztokami okazuje sie nieistniec. Chyba jakos niedawno ją rozebrali. Jakbysmy tu przyszli z calym majdanem na nocleg i zobaczyli to co zobaczylismy to oglednie mowiac bysmy byli lekko niezadowoleni.


Wracajac z Roztok spotykamy zajaca. Wypada z krzakow po prawej, dlugo biegnie szosa i skreca na lewo. Zatrzymuje sie na srodku łąki i czeka. Potem leci dalej. Mgla i chmury zlewaja sie z aromatycznym dymem z kominow, szarosc eternitu z szaroscia nieba, drzew i wszytskiego innego

Na nocleg sie dzis zatrzymujemy w Jablonkach w PTSMie.

Czujniki dymu ktos zneutralizowal

Prawie wszystkie pokoje sa zajete. Nocuja glownie robotnicy i jakis koles podajacy sie za dziennikarza. Jak Jabłonki to oczywiscie niegrzeszacy uroda kolega Swierczewski- acz na tym pomniku wyszedl wyjatkowo korzystnie.

I tablica przy nim. Opisane co i jak, w miare obiektywnie. Fajnie ze tu historia nie poszla do piachu w ramach politycznej poprawnosci.

cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz