poniedziałek, 30 listopada 2015

Sudety - Młoty podziemna elektrownia (2009, 2011)

Mloty to mala wioska wsrod lesistych wzgorzy Gor Bystrzyckich. Miala tam powstac elektrownia szczytowo-pompowa. Jej budowe zaczeto w latach 70tych, w 80tych ją przerwano. Poki co sprawa nie zostala dokonczona. Zostalo kilka podziemnych tuneli, ktore na przestrzeni lat sa w roznym stopniu pokratowane, pomurowane i pilnowane. Pierwsza nasza wycieczka do Mlotow miala miejsce w 2009 roku. Jeden z tuneli znajdujacych sie przy drodze okazal sie zakratowany, acz maly trojkacik wlotu pozwolil wslizgnac mi sie do srodka. Mimo roznych rozpaczliwych prob nie udalo nam sie wepchnac tam toperza. Przeszlam wiec tunelem tylko kawalek. Jakos boje sie chodzic sama po podziemiach. Strop niby solidny, wzmacniany metalem, wiec nie zawalenie sie bylo tu problemem. Ledwo stracilam z oczu swiatelko wlotu ktorym weszlam odglos krokow zaczal brzmiec jakos inaczej. Cos tam dalej jakby westchnelo. A moze chrumknelo? Przystanelam. A kroki jakby wciaz slychac. Moze to woda kapie? Nie no, pierdziele, zawracam.. Nie ma co.. Za pare dni jade w ukrainskie Karpaty, szkoda jakby mnie cos dzis zezarlo.. Nie nadaje sie na samotnego ekspoloratora



Toperz przed krata tez juz sie troche niepokoil ze na tak dlugo zniknelam.. Dobra, szukamy innego wejscia. Gdzies ponoc ma byc bardziej w gorze. Lazimy wiec mokrym lasem (bo dzis co chwile leje), zjezdzamy na tylkach z jakimis lawinami blota. Rozne kawalki betonu wystaja z ziemi, acz glownie znajdujemy pokrzywy, osty i kolczaste zarosla. Az w koncu jest. Dziura wglab podziemnych czelusci. To wejscie do sztolni upadowej. Ogolnie po ostatnich opadach wyglada ona jak zjezdzalnia z blota z gratisowym prysznicem ze stropu. Zjezdzamy kawalek na tylkach a im dalej tym bardziej rozmiekle podloze i wzrasta jakby stromizna spadu. Wracamy, jak zjedziemy na dol to do gory juz nie wyleziemy. Na dodatek zalalo mi aparat i nie chce robic zdjec na manualu. Trzeba wrocic tu w czasie suszy.







Jest tez jeszcze trzeci tunel, po drugiej stronie drogi. Ten dla odmiany jest betonowa rura. Dzis w sporej czesci tez zalany.






Spora czesc tunelu wypelnia gesta mgla, macamy patykiem droge przed soba bo zupelnie nie widzimy gdzie idziemy. Zawracamy mimo ze nie doszlismy do konca


Kolejna okazja na odwiedzenie tego ciekawego miejsca pojawia sie w roku 2011. Zaczynamy znow od najwiekszego tunelu. Biegne prosto do znanej juz kraty. Widac dokladnie ze załatali moja dziure wejsciowa. Aleeeee- cala krata sie odchyla! Myk i jestem w srodku. Reszta ekipy jakos lazla jak barany i zostala schwytana przez ciecia. Koles twierdzi ze jak zaraz nie opuscimy terenu to wzywa policje. O mnie nie wie. Jestem schowana w tunelu. Ale znow sama. Zupelne deja vu... To samo westnienie i odglos krokow z glebi korytarza. To elektrownia sie ze mnie smieje. Budza sie we mnie instynkty mordercze- jak oni sie mogli dac zlapac???? Plakac mi sie chce.. No coz, moze do trzech razy sztuka?


Idziemy zatem do korytarza za droga, bo on lezy chyba poza zasiegiem wladzy ciecia. Fajnie- dzis jest w miare suchy! Nie jest dlugi, rozgalezia sie raz, na koncu zamiast betonu jest "wystroj" bardziej kopalniany.













W 2013 roku wszystko bylo szczelnie pozamykane. Chyba czas zajrzec tam ponownie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz