środa, 6 stycznia 2016

opolskie wycieczki cz.3

W Ozimku gubimy sie w jakis terenach przemyslowych. Platanina uliczek z betonowych plyt czy zaszronionego starego asfaltu. A wokol rury giganty, jakies silosy, zsypy, jezdzace po torach dziwne pojazdy i stare wagi. Dlugo nie mozemy znalezc drogi wyjazdowej z tej dzielnicy ale sobie nie krzywdujemy ;)






Gdzies dalej na trasie, jakas droga, jakas wioska. Jakos tak pyliscie i plowo…

W Smardach natrafiamy na palacyk



oraz przydomowe baszty- ni to nowe ni to stare? ni to brama ni kapliczka...

W Roznowie nie brakuje ciekawych miejsc- jest drewniany kosciolek, za nim ceglana piramida,


a kawalek dalej ruiny palacu otoczone zabudowaniami gospodarczymi w roznym stopniu zachowania i uzytkowania. Gdzieniegdzie mieszkaja ludzie, z niektorych wystawia gebe jakis bizon zapadniety w sen zimowy a niektore calkowicie wypatroszone obiekty sluza tylko lokalnym pijaczkom.


Palac zloci sie w ostatnich promieniach slonca, lekko przesloniety przez tuje giganta. A za nim rociaga sie zdziczaly park.. acz krzewy i drzewa zdaja sie tu byc dosc mlode.





Caly rejon to zaglebie bialych tablic


W Jakubowicach zwraca uwage pomnik krokodyla.

W Brunach wjezdzamy na teren dawnego PGRu, zatrzymujemy sie na ministacji benzynowej i rozgladamy za palacem. Jak spod ziemi wyrasta straznik tego terenu a w calej jego postaci dojmujacym obrazem zdaje sie byc ogromne zdziwienie. Widac nie codziennie jacys nieznajomi przyjezdzaja tu zatankowac ;) Widok toperza czytajacego ksiazke przyprawia go o wytrzeszcz oczu, a moja geba wylaniajaca sie z krzakow skrywajacych ruiny poteguje tylko ten objaw. Mimo wszystko probujemy nawiazac mila rozmowe podczas ktore sie dowiaduje ze palac jeszcze 15 lat temu byl zamieszkany a stojace obok nas dystrybutory nadal skrywaja w swych czelusciach benzyne, acz sluzy ona jedynie miejscowym rolnikom i nie jest dopuszczona do sprzedazy. Gdy juz sie wydaje ze trafilismy u miejscowego w jakas przegrodke i nie budzimy niepokoju, stroz dostrzega kabaczka. Nie wiem czy po raz pierwszy w zyciu widzi spiace niemowle ale pyta “a co to?”. Udzielamy odpowiedzi zgodnej ze stanem rzeczywistym i tym samym mam wrazenie ze jego spokojny i uporzadkowany swiat zostaje po raz kolejny zburzony ;) Atmosfery dodaje wyjacy nieopodal kundel ktory nie baczac na swe gabaryty i umaszczenie poczul nagle zew wilczych przodkow. Jak przystalo na tajemniczych i podejrzanych przybyszow milo sie zegnamy i rozplywamy w niebycie za stalowa brama niegdysiejszego gospodarstwa.


Na koniec jeszcze Krzywiczyny z ogromnym palacem o topornym ksztalcie stodoly.

I drewnianym kosciolkiem. I cmentarzem rzadzacym sie twardym prawem kapitalizmu- płać albo wypier***. Nie masz kasy to zbieraj kostki, kwiatki i ruszaj w emigracje - do lasu, albo gdziekolwiek, byle dalej od poswieconej ziemi..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz