bubabar

środa, 28 stycznia 2026

Rowerem na dożynki - Święta Katarzyna (2025)

Mamy koniec sierpnia, więc po okolicznych wioskach sezon dożynkowy w pełni. Jedziemy więc obczaić gdzie postawili jakie fajne kukły i inne instalacje artystyczne. Ostatnio wpadł mi w oczy takowy plakat:


Lisek zna drogę, więc dzisiaj bedzie nas prowadził :)


Spora część trasy wiedzie wałami, które na tym odcinku niestety są sporo oddalone od Odry.


W Siechnicach mijamy zabudowania elektrociepłowni. Płytowe drogi, torowiska, chłodnie kominowe, rury na wiaduktach - wszystko co buby lubią :)


Potem suniemy brukowanymi uliczkami wzdłuż linii kolejowej. Płowe trawy, wyschnięte zioła, czasem wirujący w powietrzu opadły liść - czuć już zbliżającą się jesień.


Na wjeździe do Świętej Katarzyny wita nas kolejarz i baba w nocnej koszuli.


Mjamy konstrukcje ukazujące obfitość zbiorów.


Inne odnoszą się do czynności i problemów dnia codziennego ;)


Jak to na dożynkach bywa - jest prezentacja wieńców. Każda okoliczna gmina chyba coś uplotła na konkurs.


Mnie zdecydowanie najbardziej się spodobał ten z lokalnymi akcentami - siechnickie kominy!!! :)


No i te dwa też fajne - miały w sobie jakąś oryginalność.


Na imprezie przewidziano też inne atrakcje np. przewija się orkiestra dęta.


Jest też kowal.


Wystawka przedszkolnych dzieł tematycznych.


A jakby ktoś zmarzł w głowę to może zaopatrzyć się w czapki - nawet takie zimowe ;)


Są też atrakcje typowo letnie - warsztaty wyplatania wianków na głowę.


Można też alpakę pomiziać.


Albo nakarmić.


Nie ma wątpliwości, że właścicielka tej ręki bardzo lubi alpaki! :)


Pokręciliśmy się, rozejrzeliśmy - to jedziemy dalej. Albo bardziej można by powiedzieć - nazad. Po drodze rzut oka na kościół w Świętej Katarzynie...


... i ciekawe w kształcie budynki w Siechnicach.


Nieco psująca się pogoda nie zniechęca nas do przekąpki w siechnickim bajorku.


Dzień już się chyli ku wieczorowi, ale nadal jest ciepło. Po upalnym dniu taka woda to skarb! :)


Trochę żeśmy niedoszacowali długości trasy - wracamy już po zmroku. Dobrze, że w ostatniej chwili dopakowałam mocne latarki! Jakoś zawsze na wszystko za mało czasu!


A tu jeszcze trzeba się przepakować i wyspać - bo jutro znów rowerowa wycieczka! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz