bubabar

niedziela, 1 marca 2026

Zaułki Bytomia (2025) - okolice ulicy Tramwajarzy

Wycieczkę zaczynamy w okolicy szybu Bolko. Ponoć to ostatni w rejonie tzw. "szyb rudny" czyli należący nie do kopalni węgla, a związany z wydobyciem metali, w tym przypadku rud cynku i ołowiu. Obecnie już tam nic nie wykopują, ale działają wciąż pompy. Z zewnątrz wygląda na taki całkiem świeżo wyremontowany.


Zaraz obok znajduje się nietypowe miejsce - zaadaptowany na mieszkanie budynek przemysłowy. Kiedyś już robiłam mu zdjęcia i trafił do osobnej relacji: TUTAJ

Czasem zza miejscowej zabudowy sterczy też inny szyb - Witczak. To szyb wentylacyjny KWK Bobrek-Centrum. Ponoć planują go wyburzyć :(


Czasem w tle pojawia się też inna wieża np. ciśnień. W nocy ponoć podświetlają ją na kolorki burdelowe.


Gdzieniegdzie na murach trafiają się stare tabliczki rzemieślnicze. Serwis już pewnie nie działa od lat, ale jakaś pamiątka pozostała.


Dość rzadko się to spotyka, aby przy nazwie ulicy "odnazwiskowej" było wyjaśnienie kim był dany delikwent. A byłoby to ciekawe!


Mijamy ślady po sklepikach, zapewne już dość dawno nieczynnych.


Żabka ma się póki co dobrze.


Gdzieś w podwórku. Składzik. I jego ściany obite czym się da. Główny podkład stanowiło drewno, ale potem dodano fragmenty metalu, papy, podłogowego linoleum i może czegoś jeszcze?


Bloki w tle już ustylizowane na najnowszy krzyk mody - w styropianie i pastelowych kolorkach. Jakby doklejone z innego zdjęcia.


Tędy już dalej nie powędrujemy. Trzymetrowy blaszany płot postawili!


Kolejne podwórko zawiera budynki zarówno zamieszkane, jak i w dość daleko posuniętej ruinie.


I duuuużo pnących się wszędzie bluszczy!


Inna kamieniczka gęsto zarasta klonami.


A od tyłu ma fajny mini ganeczek. Kabak stwierdził, że to napewno kibelek ;)


Niektóre kamienice są całkowicie opuszczone. I oczywiście zawsze pomurowane jakby ktoś szału dostał. Nieraz do drugiego piętra. A jak ktoś rozkuł dziurę - to i ją trzeba zakleić z opętańczą konsekwencją. Chyba tylko czysta złośliwość i marnotrawstwo surowców.
Pamiętam z lat szkolnych, że też stały opuszczone kamienice. Otwarte, kto chciał to sobie wszedł. Kto nie chciał - mógł nie wchodzić. Nikt nikomu nie kazał tam włazić. A teraz czego się nie dotknąć to jakiś obłęd! Czemu świat tak zbzikował?? I to na moich oczach - od normalności (którą jeszcze pamiętam) do czegoś takiego...


Okna pełne nieba.


Kominy różnej wysokości - ciekawe czy każdy mieszkaniec budował sobie taki jak chciał?


Przydowe ogródki, miejsca biesiadne i place zabaw. Inicjatywa w pełni oddolna.


Najbardziej urzekł mnie ten ogródeczek. Brama niby zwyczajna...


Wychodzimy i... taka rewelacja! Kwiaty wylewają się z każdej szczeliny, z każdego pęknięcia między płytami czy garstki ziemi przy ścianach. Do tego doniczki, skrzynki i pnącza oplatające mury. Jak cudnie można zagospodarować każdą przestrzeń - jak się po prostu chce!


Nie tylko mi się tu tak podoba! :)


Dla porównania gdzieś na innym podwórku w rejonie. Tu tylko zieleń traw przerasta kostkę brukową.


Czasem człowiek idzie i czuje się jak w parku :)


Jedna z bram...


... jest zasiedlona przez jaskółki! A się skubane ustawiły! Nie wiem co płynie tą rurą, ale być może jest to gniazdo z ogrzewaniem! ;)


Ktoś naprawia auto...


..a nieopodal inne wrasta w ziemię i trawy.


Krzewy porastają nie tylko dachy garaży, ale również ściany kamienic. Trochę jak w tym tradycyjnym, norweskim stylu ;)


Bardzo czarna ściana. Ciekawe czy zasmołowali ją w celach izolacji przed wilgocią albo zimnem? Czy dla urody? Jedna taka w rejonie się trafiła.


A ileś razy mi się obiło o uszy, że przy zapuszczonej klimie nie powinno się otwierać okna ;)


Różne kamieniczki sfotografowane gdzieś w przelocie.


Trafiamy też na jakieś opuszczone hale. Nie wiem co dokładnie się tutaj mieściło.


Dwa zapomniane budynki patrzą sobie prosto w oczy.


A potem poszliśmy w pola, nad stawy, na poprzemysłowe tereny ciągnące się w stronę Piekar. Ale to już inna historia, opisana w którejś z poprzednich relacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz