Nie wiem czemu, ale bardzo lubię wszelakie śluzy, jazy, przepusty, kładki i inne konstrukcje nadrzeczne.
Busio przycupnięty na skraju wielkiego, płytowego placu.
Nieopodal występuje kilka cumowisk dla barek. Fajnie, że na niektóre z nich prowadzą kładki! :)
Płytówka uchodząca w dal. Jak widać niektórym szybko się nudzi zwykłe chodzenie ;)
Potem przenosimy się w okolice drugiego mostu - tego od strony Kruszyny. To bardzo przyjemna stalowo - drewniana konstrukcja, kojarząca mi się raczej z mostami kolejowymi. Każdy przejazd po tym moście wybija swoisty rytm i aktywuje melodię - zgrzytów, skrzypów i postukiwań. Najlepiej to słychać, gdy akurat przemyka traktor - raz, że ciężki a dwa, że wolno jedzie, więc długo można się rozkoszować całą symfonią dźwięków. Uroku całości dodaje rura! :)
Busia tym razem zostawiamy w cieniu szumiących drzew, na kostce, która nagle się zaczyna i bardzo szybko kończy.
Ktoś cię bacznie obserwuje!!!!
Leśno - polna dwupasmówka.
Ta jesień jest jakoś wyjątkowo obfita w owoce. Niektóre gałęzie wręcz się łamią pod ich ciężarem. Pokrzywy też mają dziwnie dużo nasion. Niektórzy mówią, że to zwiastuje długą i mroźną zimę - mam ogromną nadzieję, że to nieprawda.
![]() |
![]() |
|---|
Nie tylko my się ochoczo pasiemy na jabłuszkach :)
Potem idziemy do pozostałości ceglanych wrót przeciwpowodziowych. Zostały tylko przyczólki - dwie kamienne ściany wznoszące się pionowo nad lustrem wody i trochę zarośniętych, betonowych murków. Miejsce świetnie nadaje się na ognisko i piknik :) I nie my pierwsi to odkryliśmy.
W okoliczne tereny docieramy też tydzień później. I znów betonowe płytówki prowadzą nas w stronę Odry.
Tym razem szukamy pryzm piachu - pozostałości zeszłorocznej powodzi.
To miejsce przypada nam najbardziej do gustu. Dzień jest wietrzny i odkrywamy, że w osłoniętej kotlince jest chyba o 10 stopni więcej niż na innych wygwizdowach. Tu więc się osiedlamy na dłużej :) Oprócz klasycznyń dań typu grzanka z serem czy kiełbasa, pieczemy dziś paprykę i dynię :)
Najlepsza rozpałka - zeschłe badyle :)
A obok spokojnie sobie chlupoczą odrzańskie tonie.
Wracamy przez jesienne chaszcze. Pogoda się pogarsza, ale udało się dotrzeć do busia przed największą zlewą.




































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz