bubabar

poniedziałek, 5 października 2026

Uwędzeni w dymie cz.4 (2026) - Strážovská jaskinia

Dzień niestety znów jest szary i pochmurny. Ruszamy z miejscowości Kuřívody w mokre, ociekające lasy.


Napotykamy po drodze kamienne rzeźby. Coś jakby stół, krzesło i są też elementy wyłącznie ozdobne, nie mające cech przedmiotów użytkowych. Trochę przypominają konstrukcje związane z inicjatywą zwaną "geopark", które tu już kilkakrotnie w różnych miejscach spotykaliśmy. A może to co innego?


Docieramy na tereny wysiedlonej wsi Strážov. Wciąż jesteśmy na terenach dawnych ralskich poligonów.


Przypominają o tym np. takie wielkie place z betonowych płyt.


Głównym powodem, który nas sprowadza akurat tutaj, jest Strážovská jaskinia.


Jest to niewielkie pomieszczenie, najprawdopodobniej sztucznie wydłubane przez ludzi w miękkiej skale. Najciekawsze w niej są rzeźby dekorujące odrzwia prowadzące do wnętrz.


Na ścianach możemy znaleźć podpisy radzieckich żołnierzy z lat 80 tych.


Wspinamy się też na skałkę i obchodzimy ją dookoła.


Bezděz majaczy między drzewami.


Przy szczycie skałki znajdujemy malutkie miejsce ogniskowe. Jest częściowo zadaszone, co bardzo nam się przydaje, bo akurat zaczyna kropić. Ciekawy taki wysoko zawieszony balkonik, z dokładnie okrągłym zagłębieniem.


Ognisko nie może być duże, bo nie bardzo jest gdzie położyć nogi - trzeba je trzymać w tej dziurze razem z paleniskiem. Ostatecznie wszystko kończy się sukcesem - grzanki się upiekły, kiełbaski również, a moje buty przeżyły ;)


Najedzeni i solidnie podwędzeni ruszamy dalej - przez rozległe, płowe łąki znaczące miejsce po dawnej wsi.


W oddali widać pagórki - pewnie to Wielka i Mała Bukova tam siedzą.


I napatoczyliśmy się na piwniczkę! Niby nic wielkiego, ale takie znalezisko zawsze cieszy. Bo więcej pozostałości dawnej zabudowy nie udało się znaleźć - ni podmurówki, ni drzewka owocowego...


Jesteśmy na środku łąki, gdy znów zaczyna lać. Nie ma sensu już wracać do piwniczki ani jaskini - biegniemy do wiaty i tu przeczekujemy największą ulewę. Nawet rodzina jenotów ubiera peleryny! :)


Po godzinie upad ustaje, więc możemy opuścić nasze schronienie i wychylnąć na ociekający, chlupoczący świat.


Sporo tu mają starych, malowniczo omszałych drzew.


Wsród sosen, paproci, porostów i mgieł wracamy do busia.


Ciekawe słupy tu mają...



cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz