Zawsze z oddali - jadąc w pobliskie miejsca lub wyłażąc na inne wzgórza w okolicy. Obiecywaliśmy się, że tam też pójdziemy, ale zawsze jakoś inne plany miały priorytet, a wyjazd kończył się zbyt szybko. Ralsko czekało. Aż do dzisiaj.
Ruiny na szczycie, jak większość okolicznych "zamków na ostrzycach" używane były głównie w czasie wojen husyckich. Budowla opuszczona jest już od ponad 500 lat.
Idziemy ze wsi Vranov. Mijamy skałkę zwaną Džbán.
Wyłazimy na nią kawałek i możemy rzucić okiem z góry na wioskę.
Początek trasy wiedzie przez bukowe lasy.
Malownicze tu mają korzeniowiska! :) Momentami idzie się jak po schodach.
Droga nie jest zbyt trudna, więc trzeba sobie ją jakoś urozmaicić ;)
Wyżej zaczynają się skałki i omszałe gołoborza.
Między drzewami zaczyna majaczyć zarys baszty.
Zdecydowanie jest już blisko - trzeba tylko obczaić którędy jest wejście do zamku.
A widoczki już całkiem przyjemne rozciągają się wokół.
Pierwsza brama prowadzi na teren zamku.
A tych ruin to całkiem sporo się tu zachowało i to na kilku poziomach. Jest się gdzie powspinać, poskakać po murkach i skałkach. Myśleliśmy, że tylko resztki baszty tu mają - a tu takie pozytywne zaskoczenie!
Kolejna brama wiedzie nas do wnętrza baszty. Taka fajna - z drewnianymi drzwiami!
![]() |
![]() |
|---|
Wewnątrz baszty można zrobić ognisko. Sprytnie to miejscowi wymyślili - to jedyne chyba miejsce na szczycie, które ze wszystkich stron jest osłonięte, więc nie wieje. Problem jest jedynie ze zbiorem opału - raczej trzeba przynieść go ze sobą.
Można stąd popatrzeć na widoki przez zakratowane okienko...
Jest się gdzie powspinać...
A niektórzy, nie wiedzieć czemu, dostają ataku głupawki ;)
Za czasów radzieckich poligonów szczyt Ralska służył za wojskowy punkt obserwacyjny i stacjonujący tu żołnierze chyba szczególnie się nudzili, bo tylu podpisów to ja dawno nie widziałam - na skałach:
na murach:
![]() |
![]() |
|---|
na drzewach:
![]() |
![]() |
|---|
a nawet na drzwiach do baszty:
Więcej ściennych wpisów z tego okresu to było chyba tylko w kościele w Starej Vodzie.
Tu, na szczycie, był maszt radiowy, nadajniki i reflektory. Widoczne metalowe pręty, rury i mocowania to właśnie pozostałości po tych systemach antenowych. Szczyt Ralska, będący najwyższym punktem poligonu, był węzłem komunikacyjnym, pozostającym w ciągłej łączności z bazą dowodzenia w pobliskim Mimoniu oraz lotniskiem w Hradczanach. Niestety cała ta instalacja została zdemontowana w latach 90 tych. Szkoda, bo ciekawe by były takie żelastwa sprzed lat - zawsze to kawałek historii tego miejsca.
Będąc na szczycie można się przejść na skalną ostrogę.
Jest tu coś na kształt barierek - słupki połączone liną, ale wszystko jest na tyle chybotliwe i nadwątlone przez czas, że nie odbiera uroku temu miejscu. Ba! Może nawet trochę go dodaje? :)
Fajny jest stąd widok na zamkową wieżę.
I całą okolicę.
Chyba obeszlim co było tu do obejścia, więc tuptamy w dół.
Odwiedzamy jeszcze punkt widokowy na Vranovských Skałach, położony dużo niżej na zboczach Ralska. Miejsce zwane jest "Juliina vyhlídka". Idzie się tam szerokimi schodami przez równo wyciętą w skałach szczelinę.
![]() |
![]() |
|---|
Gdzieś po drodze wmurowano pamiątkową tablicę.
Na górze zwraca uwagę sporych rozmiarów okrąg wyżłobiony w skałach, wyraźnie nienaturalnego pochodzenia. Obecnie owa nietypowa skalna forma służy jako ogromny krąg ogniskowy. Jedyny problem, że opał trzeba przynieść ze sobą w plecaku - tutaj chrustu nie nazbieramy.
Dopiero po powrocie do domu udaje mi się sprawdzić, że są to pozostałości po fundamentach altany widokowej, którą w XIX wieku lokalny hrabia wybudował dla hrabiny. Schody i wykute w skałach przejścia pochodzą z tego samego okresu. Altany już nie ma, ale widoki wciąż są tu całkiem całkiem.
Chwilę tu spędzamy, grzejąc się w słońcu i na różne sposoby ciesząc tym sympatycznym miejscem.
Noc spędzamy niedaleko, na skraju lasu między wioskami Srní Potok a Vranov. Szczyt Ralska majaczy nam między drzewami.
cdn











































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz