bubabar

niedziela, 22 lutego 2026

Zaułki Bytomia (2025) - okolice ulicy Bluszczowej

Pewnego letniego poranka jadę na ulicę Bluszczową na Starych Miechowicach. Gdzieś obiło mi się o uszy, że dwie z trzech stojących tam kamienic są opuszczone. Warto więc obczaić temat, póki jeszcze stoją. Ponoć przyczyną wysiedlenia tych budynków są szkody górnicze.


Kilka okolicznych detali, które wpadły w oczy.


Ale ogólnie bez szału. Do jednego budynku nie dało się za bardzo wejść. Do drugiego nie było po co... Myślałam, że będzie tu ciekawiej. Jadę więc dalej - szukać szczęścia i węszyć po zaułkach.

W oddali, po prawej stronie, stoi trzeci dom na Bluszczowej. Ten póki co jeszcze zamieszkany.


Jadąc dalej namierzam zamaskowaną kamerę.


Dowiaduję się, w jakim kierunku jechać na Ligotę...


Intrygująca reklama zakładu mechanicznego ;)


Rozległe place i chyba ostatnia kamienica jaka się zachowała na ulicy Dąbrowskiego.


Nieczynny motel "Staś".


Kamienica na rogu Skośnej ma fajny ganeczek.


Najciekawszym odkryciem wycieczki okazuje się chyba opuszczony zakład mechaniczny, na który wpadam zupełnym przypadkiem.


Miejsce położone jest zaraz przy ruchliwej, dwupasmowej drodze. Wśród huku i ryku setek pędzących aut. A tu wszystko zapomniane, porzucone, zarastające. Tylko śpiew ptaków i zgrzyt szkła pod butami. I audi zjadane z apetytem przez krzak.


Potem wracam do domu, a popołudniem jeszcze wyskakujemy nad rybaczy staw na piknik. I tam dorwała nas burza! Dobrze, że są wiaty! Gotujemy więc na butli, w blaszany dach bębnią tysiące kropli, a pioruny zdają się walić głównie w kominy elektrowni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz