bubabar

środa, 29 kwietnia 2026

Zaułkami Walbrzycha (2026) - dawna linia kolejowa na trasie szyb Tytus - hałda Wiesław

Wycieczkę zaczynamy przy szybie Tytus, który na pierwszy rzut oka bardziej przypomina jakąś wieżę ciśnień niż coś związanego z kopalnią. Już tu byliśmy w zeszłym roku, ale bez kabaczka. Poza tym nie zaszkodzi zerknąć, czy przypadkiem nie otworzono jakiegoś dogodniejszego wejścia do wnętrz baszty. Niestety bez zmian - drogi tylko dla wspinaczy. Póki co więc oglądamy tylko z zewnątrz.


Stąd suniemy dalej trasą dawnej linii kolejowej nr 291, wiodącej niegdyś z Wałbrzycha Szczawienko do Mieroszowa i dalej do Czech do Meziměstí. Powstała ona już w XIX wieku i miała charakter głównie przemysłowy, łącząc ze sobą miejscowe kopalnie i inne zakłady.

Torowisko dawno już zdjęto. Obecnie jest tu żwirowa droga, a artefaktów przypominajacych o kolejowej przeszłości jest bardzo niewiele.


Linia miejscami biegła nasypem.


A w innych - skalistym wąwozem.


A ponoć w Sudetach niedźwiedzie nie występują? ;)


Mijamy pozostałość jakiejś budowli. Chyba to był wiadukt?


Nie wiem czy to miały być schody? Dla ludzi? Czy raczej dla wody? Przejście jest wąskie, a stopnie bardzo wysokie i pod ukosem, więc od razu zjeżdża się z powrotem ;)


Chwilę później szutrowa droga wkracza w teren płowych łąk.


Otwierają się szerokie przestrzenie!


Miasto gdzieś w tam majaczy w dole, a wokół bezmiar gór! Fakt ten cieszy nas podwójnie, bo jest element zaskoczenia - nie spodziewalismy się tu aż tak kapitalnych widoków.


Można sobie przyzoomować różne zakłady czy kamienice - powspominać, gdzie to byliśmy na poprzednich, wałbrzyskich wycieczkach albo poplanować kolejne :)


To też jest jedno z tych niewielu miejsc, gdzie zachowały się jakieś podkłady. Praktycznie prawie nic - kilka sztuk, ale zawsze jakieś muśnięcie kolejowej przeszłości.


A zaraz potem dawne torowisko wkracza w leśny tunel, okolony kolczastymi krzewami.


Miejscami trasa wygląda jak zwykła, najzwyklejsza leśna droga.


A potem znów podąża wykutym w skałach wąwozem.


Tak sobie tuptamy, aż nagle wzrok przykuwa podłużna szczelina.


Jak daleko się ciągną jej wnętrza - nie wiem. Strop jest na tyle nisko, że trzeba by się czołgać, a to jakoś mi się wcale nie uśmiecha, zwłaszcza przy panującej obecnie wszędzie wilgoci. Sufity podparte są pieńkami, więc raczej nie wygląda to na naturalną grotę. Drewno nie jest spróchniałe, co sugeruje, że nie może być bardzo stare. Może to jeden z licznych w tych okolicach biedaszybów i wciąż jest używany?


Czasem spomiędzy drzew zamajaczy jakiś górski widoczek.


Od czasu do czasu mijamy betonowe słupki - chyba coś będące pozostałością infrastruktury z czasów kolejowych.


Jeszcze na koniec rzut oka na jeden z niewielkich wiaduktów.


Linia kolejowa idzie dalej prosto. Może kiedyś jeszcze będziemy podążać jej śladem? Póki co jednak skręcamy w bok. Ku naszej hałdzie :)



cdn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz