bubabar

sobota, 11 lipca 2026

Biwak w rudym wyrobisku - Świerki (2026)

Po owocnym zwiedzaniu tunelu w Ludwikowicach jesteśmy w posiadaniu 3 worków z cuchnącymi woderami. Nie mamy ochoty z nimi spać w busiu, zabierać ich do domu (ani nawet do piwnicy). A wyrzucić trochę szkoda - skoro są jeszcze dobre i szczelne. Trzeba je gdzieś umyć. Początkowo był pomysł, aby zrobić to z butelki, ale czarne błoto na tyle zastygło i przywarło, że już na oko widać, że jest to totalnie nierealne. Musi być woda bieżąca. Ale skąd ją wziąć w warunkach polowych? Pompy już od lat po wioskach i miasteczkach nie stoją. Rzeka! Musimy znaleźć jakąś rzekę i tam je odczyścić! Nie jest to zadanie proste, bo w 3 miejscach, gdzie zaglądamy - rzeka płynie w głębokim, ocembrowanym wąwozie. Nie zejdzie się... W końcu czwarte miejsce okazuje się dogodne. Przy okazji umyją się też gumiaki ;) Kompleksowo!


Kabaczek nawet filmik nagrał z tego procesu!


Potem musimy je trochę podsuszyć. Przynajmniej tyle, żeby nie ociekały.


Na nocleg jedziemy do kamieniołomu w Świerkach. Znaleźliśmy to miejsce w zeszłym roku i bardzo nam przypadło do gustu.


Jakie atrakcje przewidziano na dzisiejszy wieczór? Ano rozliczne! Np. można się tu pożywić.


Są oczywiście kąpiele :) Ochoczo zmywamy z siebie podziemny szlam, rdzę i pajęczyny. Woda o dziwo nie jest tak lodowata jak się spodziewaliśmy. Może niedawne upalne dni zrobiły swoje i nawet kamieniołom się trochę nagrzał? Niech się schowają wszystkie morza i jeziora świata. Jednak najbardziej uwielbiam pływanie w kamieniołomach!


Dosuszamy wyprane niedawno wodery.


Podziwiamy chmury o dziwnym kształcie. Nie możemy się zdecydować - czy to nietoperz, niemiecka gapa czy może ukrywający się statek obcych? ;)


No i oczywiście jest ognisko! Wieczór jest dość chłodny jak na początek lipca, więc przyjemnie się będzie pogrzać przy ciepłych płomieniach. Dobrze, że mamy w busiu zapas drewna, bo jak można się domyślać, kamieniołomy zazwyczaj nie obfitują w dużą ilość chrustu. Przyjeżdża też Karolina i Fala, z którymi rano zwiedzaliśmy podziemia. Wspólna impreza to dobra rzecz! :)


Ekipa w komplecie.


Bitwa o kiełbasę :)

(zdjęcie zrobione przez Karolinę)

W blasku płomieni, gdy ciemność spowiła okolicę. Ech... dopiero co się lato zaczęło, a już się dni skracają...


Chmur nadciąga coraz więcej. Fajnie się siedzi przy ognisku, ale niestety zlewa przerywa sielankę - trzeba uciekać do busia. Śpi się wybornie - lubię spać przy rytmie uderzających w dach kropli. Najlepiej jak jest to drewniany dach chatki czy wiaty, ale busiowy też daje radę. Gorzej z wychodzeniem do kibelka...

Poranek też wstaje nieszczególny. Mglisty, mżawkowaty. Wykorzystujemy krótkie okno pogodowe na kąpiel, jeszcze przed śniadaniem. Potem zaczyna lać solidnie. Był plan powłoczyć się dziś po zboczach góry Włodyka, ale jakoś w deszczu nie mamy zapału na łażenie po mokrych krzakach. W sumie mamy wodery? ;) Ale może jednak innym razem...



1 komentarz:

  1. Uśmiałem się z tych woderów :) Fajne miejsce ten kamieniołom. A zdjęcie osoby na tle ogniska = The Best

    OdpowiedzUsuń