bubabar

niedziela, 11 marca 2018

Gdzieś na Dolnym Śląsku - okolice Góry cz. 4

Mroznym porankiem suniemy sobie w dal. Celem sa kolejne pałacyki ale akurat teraz naszą uwage przykuwa stacyjka w Sławięcicach. Mały budyneczek przy zarosnietych torach. Opuszczony, z drzwiami otwartymi na ościez. Niedawno byl chyba jeszcze zamieszkany.


Tarasik, dorodne tuje, obetonowane miejsce grilowe...


Wnetrza witają nas rozwalonym dziecinnym wózkiem, stertą pudeł i kilkoma zapchlonymi fotelami.


Znajdujemy w srodku kilka kalendarzy i bezładnie rozrzuconych zdjec z zajeć terapeutycznych w Rawiczu sprzed 10 laty.


Jest tez list, ktory robi na nas spore wrazenie. Dziwnie sie go czyta wsrod mroźnych, opuszczonych scian i świstu stacyjnych przeciagow. Dlaczego on jeden tu zostal - wciśniety gdzies za kanape? Co tam teraz słychac u Dajanki, Irka i Izy? Jak potoczyly sie ich losy? “Jestes ladna i gruba. Wlasnie o takiej dziewczynie marzylem”. Chłopak pisze do dziewczyny, z którą łączą go juz dosyc zażyle relacje, niektore fragmenty listu sugerują, ze nie jest to tylko jego kolezanka.. Podoba mu sie zarówno ta dziewczyna jak i jej matka. A jaką role gra tam Iza - oficjalna dziewczyna Irka? Przewija sie tez wątek planowanej walki owych dwoch dziewcząt o chlopaka. A moze wizja tej walki istnieje tylko w marzeniach Irka? : “Powiedz - biłaś sie kiedys z kolezankami w szkole? A biłas sie o chlopaka czy o pieniadze?” Jest tez sprawa ojca, ktory jeszcze poki zyje to rozkręca synowi kolejne rowery i kradnie żelazka… Zwiedzanie opuszczonych miejsc wiele razy skłania do zadumy nad zawiłościami natury ludzkiej… ;)

;) Jakby ktos chcial sie wczuć w klimat osobiscie - to ów ciekawy list do wglądu ponizej:


Witoszyce widziane z dala przedstawiają sobą obraz typowy. Cos pałacowego, cos przemyslowego i popegieerowskie bloki. Dolny Śląsk w pigułce.


Sam pałac jest prywatny i szczelnie ogrodzony.


Po terenie dawnej fabryczki mozna połazic i pozaglądac w rozne kąty.


Fajny jest wiszący korytarzyk - tunelik.


Zaraz niedaleko jest kolejna wieś - Chróścina, gdzie znajduje sie spory opuszczony folwark - jak cała dzielnica ruin...


Odezwa do sumienia złomiarzy… chyba… ;)


Z pałacu zostalo juz nie za wiele..


Trafi sie gdzieniegdzie jakis balkonik, malowane odrzwia, rzezbiony portal czy mniej lub bardziej malowniczo zapadniety dach, przez ktory przebijają promienie słonca, rozszczepiające sie na mieszaninie kurzu i mgły.


W przypałacowych stajniach stoja resztki kolumnad, czesto spotykanych w bydlęcych miejscach na Dolnym Śląsku


W Czerninie Dolnej pałac jest prywatny i w dobrym stanie. Udaje mi sie obejsc dookoła, acz nie chyba nie jest to calkiem legalne. Widac, ze sa tu prowadzone jakies prace, na trawie lezy sporo rur, plastikowych węży, sporych świdrów itp.




Fajne mają tu rynny! Smokowate!


W Czerninie Górnej tez sa ruiny palacu otoczone przez użytkowane zabudowania - bloki, komórki, działki. Teren jest bardzo obfity w koty - spotykamy ich tu ich kilkanascie sztuk i udaje sie je nakarmić naszymi nie do konca rozmrozonymi rybkami. Kocurkom to chyba nie przeszkadza!

Palac wersja zimowa!


8 lat temu tez przewijalismy sie przez tą miejscowosc, w pewien upalny wakacyjny weekend. Ruiny były wtedy otoczone jednym wielkim placem zabaw, miejscami grilowymi, piknikami. Ciezko bylo na spokojnie porobic zdjecia, nie mając wrazenia, ze sie ładujesz komus z butami w jego prywatne zycie. Klimat sielskiego letniego popoludnia rozlewal sie wokolo.


Zaraz obok jest tez ruina koscioła, z ktorego pozostala tylko wieza. Wieze sa jakies najbardziej solidne! Nie wiem czy to dlatego, ze zwykle siedziały tam ciezkie dzwony i konstrukcja musiała tez wytrzymywac wibracje? Ale chyba tak budowali - jak jezdzilismy w czerwcu po Obwodzie Kaliningradzkim - to na 21 opuszczonych kosciołów w 15 w najlepszym stanie była wlasnie wieża!

Relacja o kaliningardzkich kosciołach TUTAJ

Wieża koscielna z Czerniny Gornej.


Pałac w Jabłonnej przytyka do uzywanych zabudowan gospodarczych i mieszkalnych. Wyboiste błotniste drogi rozchodzą sie na rozne strony. Mimo mrozu okoliczna pylistosć zdaje sie zapodawac ciepłem i atmosfera sielskiego letniego dnia.


Kilka razy spotykamy tu goscia, ktory woła “dzien dobry”, zadaje podobne pytania. Dopiero za trzecim razem dochodzimy do tego, ze jest to wciaz ta sama, jakas mocno zakręcona osoba. Koleś dopytuje, skad przyjechalismy, co nas tu interesuje, opowiada cos niecoś o historii palacu - po czym znika - i pojawia sie 50 metrow dalej, tym razem bez czapki, w innej bluzie i z zestawem identycznych pytan…

Jak zwykle w cieniu palacowych ruin płynie zwykle, wiejskie zycie.


Sam palac tez chyba niegdys sluzyl jako mieszkania.


Naścienny herb z motywem schodów.


Obecnie we wnetrzach juz prawie nic sie nie ostało...


Tu jakies wspomienia pokoju dziecinnego?


Podlogowe kafle nadal trzymają sie dobrze!


Rzezbiona brama na teren pałacu


Wieżyczka sprawia wrazenie jakby miala sie calkiem niedługo zapaść.


Przesłania lokalnych ścian...



cdn

4 komentarze:

  1. Ileż takich miejsc jest w Polsce ? Dlaczego tak bardzo zniszczyliśmy te najpiękniejsze? Można pytać bez końca... Wspaniały wpis i zaraz oglądam inne wpisy... Lubię takie miejsca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche takich miejsc jest, zwlaszcza w zachodniej Polsce. Mają swoj klimat! Kiedys slyszalam stwierdzenie, ze wiele palacow popadło w ruine - bo jest ich za duzo i nie jest tyle potrzebnych.. Moze racjonalnie patrzac cos w tym jest? W rejonie Góry co wieś to palac- albo dwa!

      Usuń
  2. Rzeczywiście fajne te kolumny! No szkoda, że więcej tam nie połaziłyśmy. A ten list, który wstawiliście! Grubo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. List chyba byl hitem calego wyjazdu! To sa wlasnie przygody ktorych nie da sie zaplanowac!

      Lepszy list to tylko na Łotwie byl, taki co sie nie pozwolil sfotografowac ;)

      Usuń