bubabar

środa, 7 lutego 2018

Fotele i kanapy w terenie

Stare meble - kanapy, fotele, tapczany. Nieraz stoły albo i dywany. Ostatnio mam wrazenie, ze jakos przybyło miękkich siedzisk umieszczanych na roznych zadupiach, w fortach i ruinach, w menelskich melinach, w miejscach gdzie sie zrzesza mlodziez. Nieraz sa to calkiem dobre meble.. Mam bardzo mieszane odczucia w takich miejscach. Z jednej strony lubie taki klimat podniebnego salonu :) Miło posadzic kuper na czymś miekkim, gdy wokół szumią drzewa, przyświeca słoneczno a wzrok mozna wbić w przepływające obłoki. Z drugiej strony mam wrazenie, ze w obecnych latach zanikł u nas szacunek do rzeczy.. Moze to przez nadmiar towaru w sklepach, moze przez lansowaną i promowaną mode na nowosci... Zanikła umiejetnosc naprawiania, dbania, renowacji… Umiejetnosc cieszenia sie uzytecznoscią przedmiotu a nie modą w danym sezonie.. Mowi sie tez, ze w wielu miejscach Polski, na popegieerowskich wsiach - ze jest bieda.. Ale to chyba nieprawda - skoro stare kanapy, fotele, stoly nie sa juz potrzebne w domach, nie trafiaja na rynek wtórny, nie sa uzywane zgodnie z przeznaczeniem, mimo ze nadal sa wygodne i spelniaja swoje funkcje?? Te siedziska, które trafily pod jakies zadaszenie zwykle mają jeszcze kilka lat zycia. Te pod gwiazdami zwykle chyba kończą swą plenerową przygodę po sezonie. Nie wiem czy po snieznej zimie albo chociazby solidnych deszczach mają szanse sie wysuszyc i nie zgnic? A moze choc niektore ktoś schowa do jakiejs kanciapy by mogly przezimowac a potem kolejnej wiosny znów cieszyc jakąs gromade uzytkowników?

Ponizej kilka terenowych salonów lub zaadaptowanych na ten cel calkiem niespodziewanych miejscówek!

Nętkowo. Mała popegieerowska wioska w zachodniopomorskim, po ktorej włoczylismy sie chyba cały dzien. Gadalismy z ludzmi, zwiedzalismy opuszczone miejsca (koscioł, przemysłowe hale). Rzuciło sie tez nam w oczy utopione w zieleni miejsce biesiadne- kanapa, fotel, puf, stoliczek. Pełna kultura :) Atmosfery dodawały wyscielane dywanami sciany okolicznych komórek.


Psary. Solidna altanka a przed nią komplet dla wypoczywających.


Turystyczna wiata w okolicy Ropianki. Nie tylko w hotelu mozna spac na łóżku!


Przy palacu w Toszowicach. Nieopodal stoi maly budyneczek, jakby dawnej strozowki czy czegos w ten desen. Obecnie pelni role imprezowni, pijalni, gospody i swietlicy wiejskiej. Przysiąść mozna zarowno wewnatrz jak i w letnim ogrodku piwnym.


Konary, pod prowizorycznym daszkiem w zaroślach. Miesce pełni role wiaty podsklepowej, acz nieco oddalonej od ulicy i wzroku osob niepowołanych.


Brzeg, na werandzie.


Polna kanapa w Lubiążu.


Gdzies na Wzgorzach Strzelinskich. Palic ognisko i dorzucac chrust mozna siedząc wygodnie rozpartym na miękkościach.


Gościęcice. Raczej przydomowo.


Biegunow. Dom ciezko bylo oszacowac czy jest zamieszkały czy nie. Fotele chyba nieuzywane. Nacisniete robiły pfff... i sikały zgromadzonym deszczem.


Chełmsko Ślaskie. Tej kanapie nie wróże świetlanej przyszłosci...


Lipinki, fotel przy komorkach.


Fotel przy torach w jednej z dzielnic Krakowa. Dla miłosnika kolei. Mozna siedziec i patrzec jak śmigają jakies ekspresy z innego swiata... Zdołał juz malowniczo porosnąc mchem...


Gdzies na bieszczadzkich wypałach. Żerdenka.


"Smolarnia" gdzies koło Cisnej.


Małkowice. Dziedziniec w opuszczonym zespole pałacowym.


Wiata z Krukowa. Taka "de lux". Meble jak nowe!


Kanapa w lesie w Miechowicach. Tu sie przydała dla strudzonego rowerzysty.


Fotele pod klatka w Bytomiu - Karbiu.


Na przystanku w Młotach. Nie wiem czy autobus kiedys przyjedzie ale siedzi sie miło.


Przybyszów. Zabudowania przypałacowe. Psia buda niezamieszkana.


Szczedrzykowice, menelskie miejsce biesiadne, wklinowane miedzy płot okalajacy pałac a popegieerowskie osiedle. Mialam okazje poznac rezydenta i wysłuchac ciekawej historii.. wiecej TUTAJ


Zagórze Ślaskie, dawna stacyjka. Zwrócił uwage bukiecik na stole :)


Wilkowa. Latem gdy zazieleni sie bluszcz miejsce musi byc bardzo przytulne.


Kamiennik. Na tarasie dawnego pałacu. Lokalna żulernia ma styl i gest :) I co niespotykane - obok stał kosz na smieci a w nim butelki, puszeczki. Az tak dziwnie!


Kanapa na hałdach nad Szklarami


Siedlnica - przy ruinach pałacu


Żuchlów - wnetrza opuszczonego pałacu. Zapewne lokalne żuliki tu spozywają w czasie niepogody!


Sławęcice - na tarasie nieczynnej od lat stacyjki..


Górka Wąsoska, przy ruinach pałacu



A tu z Chorwacji - opuszczony hotel Primorsten. To klasa hotelu, w ktorych uwielbiam nocowac - miliard gwiazdkowy! Z widokiem na morze oczywiscie! :)


Gdzieniegdzie spotykamy tez terenowe dywany. Jeszcze niedawno nadające ciepła i przytulności mieszkaniom, ludzie na nich siedzieli, bawiły sie dzieci. Teraz porastają trawą i mieszają sie z butwiejacymi liśćmi. Dywanów jakoś żal mi najbardziej..

W dawnym osrodku wypoczynkowym koło Zdzieszowic.


Kładka przy torach kolejowych w Krakowie. Okolice fortu Luneta Warszawska. Takiej mięciutkiej i przytulnej kładki jeszcze nie spotkałam!


Dywanik przyfortowy (Kaliningrad). Na tyle juz wrośniety w ziemie, ze powoli staje sie niezauwazalny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz