bubabar

czwartek, 15 lutego 2018

W krainie powiewającego prania.

W wiekszosci miejsc, gdzie powiewa pranie - jest fajnie. Zwykle w cieniu łopoczących sznurów sa bliskie mi klimaty. Wystepują jaskółki, nietoperze i półdzikie koty. Przewaznie tam gosci spokoj, sielskosc i przyjazny dla oka krajobraz. Moze wlasnie dlatego dosyc czesto suszące sie fatałaszki włażą w obiektyw mojego aparatu. Szkoda, ze zdjecia nie mają zapachu. Te, nawet zimową porą, pachniałyby mydłem, słoncem, wiatrem i szeroką przestrzenią.

POLSKA


Często spotykamy suszące sie pranie przy opuszczonych pałacach zachodniej Polski. W cieniu ruin dawnego przepychu toczy sie zwykłe, wiejskie zycie. Ktoś rąbie drewno na opał, gdakają kury, powiewają sznury pełne kolorów, rozświetlające nieco ponury i szary krajobraz.

Rozwadza



Parchów


Goszcz


Drzemlikowice




Często tłem dla suszącego sie prania są malownicze przybudówki - szopy, budy i kamerliki, we wnętrzach których czają sie wszystkie skarby, jakich nie udało sie upchac w mieszkaniach. Wózki, taczki, rowery, miednice, przetwory czy stare szafy. Nieraz fragmenty jakiegos kosmicznego pojazdu sprzed lat, czasem klatka dla królikow (pełna lub pusta). Zapach prania miesza sie wiec z wonią pobutwiałych dech, impregnatu do drewna czy smaru do zapuszczania metalowych fragmentow roznistych konstrukcji.

Oława


Pogorze Kaczawskie


Na Wzgorzach Strzelinskich



Stara Łomnica




Sporo prania mozemy odnalezc wsrod klimatow wiejskich, ogródków, sadów, grządek i rabatek. W cieniu drewnianych chałupek, ktore jakims cudem ostały sie w krajobrazie. Wsrod płotów ze sztachetami czy maszyn rolniczych.

Gdzies na Roztoczu


Pogorze Kaczawskie


Podlaskie klimaty




Wilkostów


Nieraz sznury łopoczą wsrod wiejskiej chudoby pasącej sie nieopodal.

Narok


Beskid Niski




Czasem nie sznurek a płot jest miejscem wyłozenia ubran czy innych przedmiotów, ktore muszą odetchnąc swiezym powietrzem.

Niwnice


Kołdry z Olbrachtowic





A tu pare zdjec z sympatycznych zakamarków miejskich, gdzie nieśpiesznosc jest proporcjonalna do pokruszenia betonu. Z ukrytych podwórek, miejsc pylistych, zaułków pełnych gruchania gołebi o poranku i brzeczęnia owadów w ciepłe letnie popoludnie.

Drawno


Zakamarki Brzegu.




Podsudeckie miasteczka, napotkane w czasie dojazdów w góry - Lądek, Komarno i inne...





Widok z okna naszego mieszkania. Sa jeszcze czasem fajne akcenty w naszym miescie! :)

Oława


Wroclaw Brochow. Chyba jedyne takie blokowisko w Polsce, gdzie widzialam sznurki przewieszone od bloku do drzew! Super sprawa! :)




Krakow taki jak lubie, nie taki z turystycznego folderka... Gdzies w okolicach fortów Kosocice.


Inny świat suwalskich podwóreczek.





Zagraniczne


UKRAINA


Podczas pobytów we Lwowie nieraz włóczymy sie bocznymi uliczkami i zagladamy w urokliwe podworka, pelne starych aut, zarosnietych trawą i chwastem plyt , scian prezentujacych poklady farb z roznych epok czy powiewajacych na sznurkach gdzies pod niebem babcinych kwiecistych chust czy dziecinnych spioszek w sloniki.






Ukrainskie blokowiska.



Szcziołkino (Krym). Pranie suszy sie w doborowym towarzystwie - świezo ułowionych morskich rybek. Ciekawe czy ma to wpływ na jego zapach! :)




Wioski gdzies na Polesiu i w Karpatach





KAUKAZ


Królestwem powiewajacego prania jest napewno poludniowy Kaukaz!

Pranie jako jeden z symboli miasta wystepuje nawet na obrazku - naścienny malunek w jednej z klatek schodowych Tbilisi.


Gruzja, stare czesci Tbilisi. Skarpety w towarzystwie domaszniego wina.


Tbilisi, okolice bazaru Samgori.


Hotel "Mze" w Tbilisi.


Gruzja, Gandzani. Cała wies byla utrzymana w kolorystyce brązowo - płowo - zielonej. Tylko te prania wybijały sie w tego krajobrazu!



Gruzja, Kumurdo. Sznury rozwieszone miedzy rurą gazową a traktorem.


Podworka i zaułki starego Batumi.




Blokowiska w Batumi. Tutaj suszenie prania podnieśli do rangi sztuki. Sznury miały po kilkadziesiat metrow dlugosci! Jakim cudem zostały rozpostarte na wysokosci szóstego piętra? Dźwigiem? Drabiną strażacką? Albo ktos potrafił motkiem tak celnie i daleko rzucac?







Tkibuli też praniem stoi - i dotrzymuje kroku Batumi. Rudość tamtejszych blokowisk oplecionych kolorowymi koralami majtek, starpet i koszulek! :)



Innym fakturom gruzinskich blokowisk tez w kolorowych sznurkach do twarzy!




Armenia

Na blokowiskach Goris, Martuni, Eczmiadzyna, Erewania, Kapanu czy Artika.







Nie do konca pranie ale tez sie suszy i tez na sznurku ;) Goris




Mołdawskie.


Łotwa, Ligatne.


Obwod Kaliningradzki.


Chorwacja, Dubrownik


Gdzies w Chorwacji, chyba Split.


Czarnogora, nad zatoką Kotorska


Klimaty albańskich blokowisk.




Pranie z albanskich koczowisk w ruinach.



i cyganskiego taboru


Toskania







Nasze pranie :) Czesto nie jestesmy tylko obserwatorami - ale to my wpływamy na znaczne upiekszenie i uklimatycznienie krajobrazu wokol. Od dziecka uwielbiam prać. Zarowno w domu jak i w terenie np. w potoku. W domu wiekszosc rzeczy piore recznie (w pralce praktycznie tylko reczniki, scierki, posciel i skarpetki). Bo pralki niszcza ubrania - rosciagaja je, kurcza, farbuja. Szybciej wygladaja jak szmata. Piorac recznie - ubrania moga sluzyc przez kilkanscie lat (mam np. kilka pełnoletnich juz swetrow czy koszulek) A poza tym - pozbawiac sie takiej radosci? Radosnego bełtania w miednicy w pianie? Pranie praniem - ale nie ma nic lepszego niz rozwieszenie mokrych łachów na sznurku pod niebem. Na słoncu lub w cieniu starych drzew. Aby powiewając na wietrze nabierały zapachu przestrzeni i wolnosci. Nie ma nic lepszego niz nałozyc o poranku koszulke pachnąca lasem, sloncem i budzącym sie do zycia upalnym dniem!

Ostróda.


Rokitki, na biwaku.


W Wardzi.


W Ahtopolu.



W Rumunii.



Nasze cyganskie biwakowisko w wiacie w Ropiance. Tu uprane rzeczy pachniały wyłacznie dymem i wędzonką! ;)



Na gałezi na albańskim wybrzezu.


Pierwsze pranie suszone na agawie!



Pranie powiewające na plecaku (zawsze przypięte agrafkami!)




Khoni (Gruzja). Tu spelnia sie jedno z moich marzen. Ile to razy z zazdroscia patrzylam na gruzinskie czy ormianskie blokowiska cale usiane powiewajacymi na wietrze ubraniami na wysokosci roznych pieter! Wszedzie tam byly poprzeciagane obrotowe sznurki - do drugiego bloku, do drzewa, do slupa, do komina. Za oknem hoteliku, w ktorym zanocowalismy, był taki wlasnie sznurek na pranie! Taki z kołowrotkiem. I jest w zasiegu moich rąk! Moze to glupie, ze mam takie przyziemne marzenia i tak bardzo sie ciesze takimi pierdołami. Piore tu prawie wszystko co mamy - uzbieralo sie przez prawie poltora miesiaca rzeczy do przepierki, zwlaszcza tych grubszych, ktore ciezko prac w strumieniu i suszyc na galezi czy w skodusi - dlugie spodnie, swetry, kabacze kocyki i spiworki. W hoteliku jest na stanie rowniez duza miednica! I szczypki do przypiecia! Mega wypas! :D Pranie schnie w okamgnieniu, powiewajac w najbardziej naslonecznionym miejscu. Nie ma deszczu, nie ma tej wilgoci w powietrzu, ktora caly czas towarzyszyla nam w tropikalnym klimacie gruzinskiego wybrzeza. Krece sobie wiec tymi sznurkami na kolku, patrze jak pranie odjezdza ze skrzypieniem ku sloncu. I snuje kolejne, juz bardziej niedoscigle marzenia - moc tak suszyc pranie w domu, moc tak przerzucic sznur do sasiedniego bloku w Oławie, do drzewa czy latarni! Ech… juz widze miny tych sąsiadow, ktorym taki widok by zaburzyl poczucie europejskości i staneli by na glowie aby udaremnic moje starania..