bubabar

poniedziałek, 14 września 2026

I znów leśne domki w Ustce (2026)

We wrześniu znów mieliśmy okazję odwiedzić przesympatyczny ośrodek drewnianych domków w Ustce Uroczysko.


Byliśmy tu już w 2021 i 2025 roku, ale jest to jedno z tych nielicznych miejsc, do których chętnie się wraca.

Ośrodek zazwyczaj kończy sezon mniej więcej w połowie września, więc jesteśmy już praktycznie sami. My, sosnowy las, wiatr w koronach drzew, drewniane domeczki zasypane igliwiem i stada wiewórek chrobotających łapkami po korze lub papie spadzistych daszków. Wiem - w poprzednich latach zrobiłam tu już masę zdjęć z każdej strony i z każdego ujęcia - ale nie potrafię się powstrzymać. Tu jest tak pięknie!!!! :)


Wieczorem tylko jedno nikłe światełko rozświetla leśny mrok. Mało jest takich miejsc, gdzie można się schować przed latarniami i zgiełkiem - nawet na kempingach czy dzikich biwakach ludzie muszą wszędzie stawiać reflektory i drzeć japy.


Ekipa w komplecie prezentuje się na werandzie.


Odwiedzamy czasem place zabaw ;)


Najbardziej udany jest chyba ten dzień, gdy duje naprawdę porządnie. Lubię wiatr - skutecznie wywiewa ludzi z plaż, a dodatkowo tak ładnie układa piasek!


Niebo zazwyczaj jest pochmurne, ale szczęśliwie nam ani razu nie dopuckało. Leje tylko nocami.


Nie jest to jeszcze taki sztorm, jaki marzy mi sie od lat, ale trochę już szumi tu i tam.


Zachody słońca z racji na chmury nie są cukierkowe jak z pocztówki - ale może to i lepiej, bo w jakimś stopniu dodaje to uroku?


Tym razem zabrałam aparat z zoomem, więc mogę nieco użyć na statkach.


Ciekawe są te okazy z koparkami czy dźwigami. Nie wiem czy to są pogłębiarki czy może w ten sposób coś łowią z dna? Może stare miny morskie zbierają? ;)


Tak się jedno z pływadeł koparkowych prezentuje podczas pobytu w porcie. Fajne ma te "kominy"!


Jak przystało na okolice nadmorskie - towarzyszy nam ptactwo.


Łazimy po lasach


bagienkach


wydmach


i wrzosowiskach.


Obserwujemy przydatność stawianej tu infrastruktury - np. ławkę ochoczo zagospodarowały mrówki.


Wszędzie się wala pełno bunkrowatego betonu - nie trzeba go szukać, a i tak ciągle wyłazi spomiędzy igliwia.


W okolicy przyportowej trafiamy na zapomniany kawałek toru...


Przy stacji włażą w oczy wagony mieszkalne. Nie wiem czy prywatne czy na wynajem, ale chyba i tak byśmy woleli nasze leśne domki.


Nie sposób też nie wpaść na ryby - na różnym poziomie pozyskiwania.


oraz inne owoce morze w miejscach nadpodziw nieprzewidzianych.


Brzmi jak zapowiedz ciekawego festynu, ale niestety o miesiąc za późno...


Wszędzie pachnie jesienią, a między naszymi domkami towarzyszą nam dorodne grzyby róznych gatunków.


Jadalne okazy również się trafiają - nieraz przy samych schodkach czy schowane pod okapem dachu. Niektóre nawet wracają z nami pociągiem - co drugi pasażer się do nich uśmiechał lub rozpoczynał grzybny temat, a konduktor obiecywał, że również "jutro wybierze się do lasu na poszukiwania" :)


No i tak to było w tej Ustce :)