poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Beskid Makowski - z Suchej Beskidzkiej do Stryszawy - zlot GoryBezGranic cz.1 (2019)

Głowny nasz cel na ten wyjazd - Stryszawa. I zlotowe spotkanie z forum GoryBezGranic. W piątkowy poranek tzn. koło południa meldujemy sie na dworcu PKP w Suchej Beskidzkiej.


Pogoda ładna wiec miło by gdzies połazić. Acz bardzo nam zależy aby nie spotkać śniegu, wiec górki muszą byc niewysokie. Tuptamy wiec przez przysiólki, pola, lasy i pagórki utrzymane juz w klimatach prawie całkowicie wiosennych.

Widok na Suchą. Miasteczko wklinowane w doline powoli rozpełza sie i na okoliczne wzgórza.


Przy trasie spotykamy całkiem solidny szałas. W środku dużo szmat, butelek - acz o dziwo nie po alkoholu: woda, soczki, cola. Ciekawe czy robota turystów, lokalnej dzieciarni - czy może ktoś rzeczywiscie tu pomieszkiwał na poważnie?



Po drodze mijamy sporo kapliczek. Są bardzo zaopiekowane, udekorowane kolorowymi kwiatami w ilości dużo, wszystko tez świeżo odmalowane i gdzieniegdzie wręcz jak… wypolerowane. Chyba ktoś tu przychodzi i odkurza je z pyłu czy igliwia?? Las czy pola są jeszcze zimowo szare i głownie te kapliczki dziś biją po oczach nagromadzeniem jaskrawych kolorów!








Mijamy tez jakies (chyba) dawne pole biwakowe.


Albo miłe dla oka pojazdy - obecnie spełniające raczej role komórko - składzików.


Gdzieś na trasie. Wszędzie pełno wiatrołomów. Zapach igliwia i żywicy unosi sie w powietrzu.





Po drodze przerwa na popas, popój i na ognicho oczywiscie. Trzeba sie posilić i jak najszybciej przesiąknąć własciwym zapachem. Uwędzeni nieco w dymie, objedzeni kiełbasą, wyjątkowo pyszną musztardą z Krakowa, ogrzani nalewką - ruszamy w dalszą droge.





Raz po raz wyłazimy na bardzo widokowe polany, skąd mozemy wyraźnie dostrzec, że zima nie wszędzie sie juz zakonczyla…










Ekipa w lekko krzywym lusterku ;)


A! I jeszcze opuszczony przysiółek mijaliśmy!

Schodzimy do wioski Przysłop… miejsca tak potwornego, ze chyba lepiej by na nie spuścić zasłone milczenia. Ruch jak na autostradzie, konieczność ciągłego uskakiwania do rowu przed autami, których kierowcy widocznie za najwiekszy dyshonor w zyciu poczytują sobie zdjęcie nogi z gazu.. A poza tym cały teren to jeden wielki ryczący plan budowy. Chyba kazdy milimetr ziemi jest tu ogrodzony... Taaaa… Ściągneło sie sporo ludzi, widac po blachach z miast. Pewnie im sie wydawało, ze bedą widziec z okna góry i słuchac śpiewu ptaków? A tak serio to bedą widziec ściane domu sąsiada i słuchac wycia jego kosiarek i wiertarek.. A może własnie to lubią współczesni ludzie - i tego szukają? Bo inaczej “cisza aż strach” i "zaniedbanie"?



Jedno wiem - jeśli piekło istnieje - to wygląda zapewne podobnie jak Przysłop, ktory pragniemy opuścic jak najszybciej…

“Mszenie”?


Czy to znaczy, ze w domu osiedla sie myszy? Czy moze mszyce? Czy stara sie zasadzic na ścianach lub dachu mech? Jeśli to ostatnie - to nam sie udało przeprowadzic “mszenie samochodu”. Przy uszczelkach okien skodusi juz mamy nie tylko porosty, ale rowniez piekny dorodny, zielony mech! Wiec jesli ktos tez jest zainteresowany “mszeniem” - służymy fachową poradą :)

Kiedyś i było tu fajnie… cicho, spokojnie, wiejsko... Widac tego resztki, tonące w morzu okropnosci…




Gdzieś w dole zostaje upiorny świat wiecznego remontu. Daleko stąd juz na szczescie.. W takiej sytuacji - udanej ucieczki - to nawet snieg cieszy!


Takie małe spotkanie na szlaku ;)


Wąwozy…


Tunele…


I ciepłe kolory układającego sie do snu dnia.. Rozległe widoczki i coraz wiekszy dech zimna ciągnący od tu i ówdzie porozrzucanych łach śniegowych.





Z bielejącym grzbietem Babiej w tle, a później różowo - fioletowych łunach zachodu szykujemy sie do kolejnego ogniska na szczycie Kiczory. Nie jest ono długie bo namacalne zimno sie nasila a zapasy nalewki topnieją w oczach.




Reszte trasy do Stryszawy przemierzamy juz w ciemnosciach i padającym deszczu, ktory akurat skubany sobie udumał uatrakcyjnic nam błotny zjazd z przełęczy Kolędówki…

Tu nocnie podświetlony, stryszawski kościółek.


A zlot i noclegi wypadają w PTSMie w Stryszawie.




cdn

1 komentarz:

  1. Pracownik który zajmuje się mszeniem budynku to optyk. To nie żart. Chodzi o uszczelnienie ścian drewnianego domu mchem.

    OdpowiedzUsuń