Wyróżnia się spośród innych, jednolicie ceglanych. Ściana jest gęsto oklejona kartkami, takimi zwykłymi do drukarki albo wyrwanymi z zeszytu. Początkowo myślimy, że to ogłoszenia. Zwykle chętnie takowe czytam - kto sprzedaje kanapę czy kradzione rowery albo jaki typ "złotej rączki" oferuje swoje usługi w tym rejonie. Bliższe zapoznanie się ujawnia, że historia jest nieporównywalnie ciekawsza niż "sprzedaż węgla", "kominiarz w akcji" czy "najszybszy internet". To odezwy. Ba! Długie elaboraty świadczące o (delikatnie sprawę ujmując) sąsiedzkich sprzeczkach. Autorem jest kobieta, która zarzuca swojemu sąsiadowi różne kryminalne czyny, nazywając go słowami potocznie uznawanymi za niepochlebne (sadysta, psychopata, bandyta, potwór, bydlak, bestia, szumowina). On (ten sąsiad) nie działa sam - organizuje gangi kobiet, w różnym wieku. Co ciekawe - młodsze z nich to lesbijki. Orientacja starszych nie jest poruszona - tam nacisk jest kładziony głównie na wątpliwe walory ich urody (ohydne, szkaradne) i ich stan cywilny (rozwódki!!). Ów sąsiad, zwany zazwyczaj "lokatorem", którego nazwisko lub ksywka przewija się jak refren - namawia te kobiety do odpłatnego dokonywania przestępstw. Wykroczenia są różniste i rozmaitej wagi - od lekkich, typu "przesunięcie dywanika" do poważniejszych, pokroju znęcania się nad małymi dziećmi. Cała szajka działa ponoć od 25 lat, a autorka odezw jest główną ofiarą ataków. Sąsiad ponadto dokonuje zniszczeń i aktów wandalizmu - celowo zalewa mieszkanie (rozumiem, że własne?), co skutkuje podtopieniami lokalu na niższym piętrze. Oblewa drzwi farbami olejnymi, zerwał sztuczny bluszcz, a także zniszczył przegródki na buty, wycieraczki a nawet ulotki reklamowe. Nieraz opluwa też okna, drzwi i zabiera klamki. Jest też wzmianka o przeszkadzaniu w zakupach, ale bez wdawania się w szczegóły. Wyszczególniono co dokładnie w jakich latach uległo uszkodzeniu. Z opisu wynika, że gang działa nie tylko w Chropaczowie, ale też w kilku okolicznych miastach. Ogłoszenia o podobnej treści były chyba wywieszane w różnych okresach. Zatapetowana jest cała ściana i kartki są w różnym stanie zachowania. Niektóre prawie świeże, inne poszarpane i tak już zniszczone przez czynniki atmosferyczne, że praktycznie nieczytelne. Co ciekawe - owa pani wywiązuje się z najnowszej mody, tytułując swoich przeciwników "oprawcy i oprawczynie". Wszystkie feministki się pewnie wzruszyły tym pięknym gestem ;)
Długo stoimy rozszyfrowując stare kartki, próbując rozkminić kontekst i skleić wszystko w jakąś logiczną historię. Czy to melodia przeszłości? Czy działalność gangu wciąż trwa? I gdy my, niczego nieświadomi, oddajemy się lekturze - gdzieś zaraz obok toczy się kolejny akt owych przestępstw?
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
A! Lokatorka chyba ma nadzieję na jakąś pomoc, również od strony zabłąkanych tu obcokrajowców. Niektóre z odezw są napisane po angielsku.
Wydrukowano również zdjęcia, chyba obrazujące stan zniszczeń. W większości są już niestety rozmyte przez wilgoć i ciężko ocenić co przedstawiały.
Bardzo żałuję, że nie udało się z nikim z miejscowych pogadać na temat tej ściany. Lokalny konflikt i cała sprawa wydaje się intrygująca i ciężko domniemywać kto tak naprawdę ma rację. Jedno trzeba przyznać - lektura trzepoczących na wietrze karteczek bardzo ubarwiła naszą wycieczkę po Chropaczowie. Zawsze coś innego, nietypowego - taka lekko kryminalna przyprawa zwykłego wiosennego spaceru po zaułkach ;)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz