Kawałek dalej, w parku, natrafiamy na drzewo o ciekawej formie. Bulwiaste i karbowane jak rogi jakiegoś koziorożca!
Są też bunkry - niestety zamkniete na głucho...
Coś tam jeszcze się pokręciliśmy po owych Piaśnikach, ale nie znaleźliśmy żadnego zgrupowania starych kamienic, więc zgodnie stwierdziliśmy, że jednak jedziemy do Chropaczowa!
Włóczęga po Chropaczowie będzie jak zwykle - bardzo chaotyczna. No bo tak właśnie wyglądają nasze miejskie wycieczki - zazwyczaj nie jestem w stanie odtworzyć potem dokładnie trasy, którą się poruszaliśmy. Zwłaszcza dotyczy to miejsc, które mi się podobają. Bo człowieka ciągnie to tu, to tam i nic nie chce przegapić. Tu podwórko, tam brama. Tu jakieś przejście i zaułek za murem. Tu drzwi, które dokądś prowadzą. Tu ruinka, przez którą można przejść na wylot i wyjść w miejscu zupełnie nieprzewidzianym ;)
Mały łącznik pomiędzy dwoma kamienicami - o wygiętym kształcie. Kiedyś chyba mieszkalny - teraz wygląda na opuszczony.
Gdzieś od podwórka. Nietypowe miejsce na napis "Górnik Zabrze" - pod parapetem pierwszego piętra. Jak to malowali? Z drabiny? Czy zwieszając się z okna?
Za kamienicami (to gdzieś w rejonach ulicy Węglowej) teren staje się bardziej zielony. Błotnista droga wchodzi w aleję wysokich, blaszanych płotów. Zawartość działek jest jakby specjalnie ukryta przed wzrokiem przypadkowych przechodniów.
Cóż tam może się kryć? Ano np. wybieg dla drobiu :)
Garaże, szopy i kamerliki zawsze cieszą oko - zwłaszcza jak każdy okaz jest nieco inny w kolorze, kształcie, strukturze drzwi i ścian.
A przy komórkach masowo występują miejsca biesiadne i wybiegi dla dzieci.
Mijamy knajpę. Nie wygląda na opuszczoną, ale niestety dziś jest zamknięta. Można jedynie popodziwiać fajne ścienne malunki.
Czy wyobrażona tu hałda to ta przy stawie Ajska? "Rogi" na górze by pasowały!
Zaglądamy też w rejony kościoła Matki Bożej Różańcowej. Spora, ceglana wieża pasuje kolorem i fakturą do otaczających familoków.
Wnętrza kościoła są chłodne i pachną wiosennym ogrodem. Chyba niedawno przystrajali go żywymi kwiatami - na komunie, maj w końcu mamy.
Latarnie dziwnie wyrastają - prosto ze ścian.
A i znaki drogowe lepią tu prosto na elewacji.
Zastanawia też co tu tak skrzętnie zabetonowano? Jakieś wejście do schronu? Bo raczej nie dziurę w nawierzchni...
Ankra i pionowy ogródek zielny, wspinający się ochoczo po murze.
Zwoje kabla i skrzynka też ustylizowane na akrę ;)
Fajnego motyla tu wymalowali! Taki mural powinien być na każdej kamienicy! :)
Zieleń i rudość rozdzielona szosą.
Tu już raczej nikt nie mieszka...
Główna ulica. Szkoda, że nie jedzie akurat jakiś stary tramwaj... Byłoby ładniejsze zdjęcie! No ale nie można mieć wszystkiego...
O taki by się przydał!!
Ten komin widać tu zewsząd. Nie opuszcza krajobrazu ani na chwilę. Śledzi nas w jakikolwiek zaułek byśmy nie skręcili!
Komin niestety już nie dymi, tzn. dymi, ale tylko na malowidle restauracyjnym.
Na ulicy Armii Krajowej trafiamy na kamienicę oblepioną odezwami. Niecodziennie spotyka się takie miejsca. Opisałam go w osobnej RELACJI
Najciekawsze wydają się nam jednak okolice ulicy Pileckiego i placu Zawadzkiego. Skraj miasta, gdzie dalej ciągną się już jedynie tereny zielone i rudo-czarne hałdy.
W tym rejonie było kiedyś sporo małych sklepików, knajpek czy zakładzików (np. stolarz). Wręcz zatrzęsienie wszelakiej, drobnej przedsiębiorczości. Ale na chwilę obecną praktycznie wszystko jest zamknięte na trzy spusty, zabite dechami lub odwrotnie - zachęcające do dokładniejszej eksploracji pustymi otworami okien i drzwi. Nawet lombard się nie utrzymał! Niby otaczające nas kamienice wciąż są zamieszkane, po ulicach chodzą ludzie, ale puste partery potęgują wrażenie opuszczenia i zapomnienia tego zakątka.
W domu o skośnym dachu nie została żadna wzmianka o charakterze byłej działalności lokalu na parterze.
Wychodzi na to, że ten dom akurat całościowo jest opuszczony.
![]() |
![]() |
|---|
Kwiatki. Jakby ucieknięte z dawnego ogrodu...
Tu również nie wiadomo co się mieściło - szyld zamalowany, okna zamurowane... Ciekawe czy kiedyś była w tym rejonie jakaś spelunka? Bardzo by tu pasowała!
Fala asfaltu wpływa na trylinkę...
Chyba dawna nazwa ulicy, bo obecne mapy takiej nie wykazują.
Krajobraz z kotem. Obecność sierściucha w kadrze jakoś zawsze ubarwia zdjęcie :)
Nieodłączną składową naszych miejskich wycieczek jest zaglądanie w co ciekawsze klatki schodowe. Np. na placu Zawadzkiego natrafiamy na bramę o kręconych schodach, metalowych poręczach rzeźbionych w wywijasy i wycinanych od tyłu stopniach. Zwraca uwagę też struktura ścian - w kropeczki. A może kiedyś tu było coś przyklejone?
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
Na Pileckiego trafiamy na taką, gdzie odrzwia wyłożono różnokolorową klinkierową cegiełką.
Zaglądamy... a w środku jeszcze więcej takowej cegiełki!
Skrzypiącymi schodami pełzniemy na kolejne piętra...
Najciekawszym znaleziskiem okazuje się kibelek! Taki na półpiętrze. Kiedyś typowe wyposażenie familoków, ale obecnie w większości kamienic zostało już to przebudowane i przerobione na składziki. Bo ludzie zrobili sobie toalety w mieszkaniach.
Ten klopik wygląda na wciąż działający i używany - no ale pewności nie mam. Nie sprawdzałam osobiście ;)
Widok od podwórka. Z prawej strony chyba właśnie takie kiblowe okienko.
A to brama gdzieś w okolicy ul. Armii Krajowej. Bardzo ładne kafelki mają na ścianach! Wieża kościoła z drugiego zdjęcia nawet nieco podobna do tej z Chropaczowa! ;)
A to jak się nie mylę ulica Wrocławska (albo gdzieś obok). Schody kamienne. Ściany pokryte mozaiką wszelakich farb, cegieł, tynków i malowideł z rolki. Jak archeologiczna odkrywka i przekrój epok.
Poręcze idą wkoło, z prześwitem aż hen! na samą górę.
![]() |
![]() |
|---|
![]() |
![]() |
|---|
Zwracają uwagę też napisy wypalane zapalniczką. Jak kapsuła czasu! Pamiętam z podstawówki, że była moda, zwłaszcza u chłopców, na takie "malowanie" klatek schodowych i były często awantury w szkole, gdy "upiększano" tak np.ubikacje. A te są chyba całkiem świeże? Nieczęsto się już to spotyka, w dobie sprejów i markerów...
I jakaś kolejna brama... Również naznaczona patyną lat.
Co my tu jeszcze mamy po drodze? Kamień pomnikowy rozmiarów całkiem sporych.
Duże kamienne donice...
i mniejsze w otoczeniu trylinkowego chodniczka.
Kapliczka przytulona do kamienicy.
![]() |
![]() |
|---|
Gdzieś w zaułkach podwórek.
Docieramy do torów. Za nimi ciągną się zielone zagajniki porastające tereny poprzemysłowe. Ale to już materiał na następną wycieczkę!




































































































